wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 13

                                                 *** Z perspektywy Samanthy***
Była godzina 8:30. Postanowiłam się przeciągnąć i wstać leć coś mi nie wyszło. To znaczy wyszło, ale ucierpiał na tym Niall. Nie miałam pojęcia, że ze mną spał. Chłopak zleciał z łóżka i krzyknął z bólu.
-Auuuaa co do jasnej cholery !!! - krzyknął.
-Jejciu skarbie przepraszam, nie miałam pojęcia, że śpisz ze mną, przepraszam - panikowałam.
-No dobra spokojnie, ale błagam zanim coś zrobisz sprawdź czy nie ma mnie obok ciebie ok ? - uśmiechnął się i wstał.
-No będę, będę - powiedziałam.
-Oby - uśmiechnął się i zaczął leciutko muskać moje usta.
Odwzajemniałam jego pocałunki. Jego usta są takie miękkie... Uwielbiam kiedy nie spodziewanie obdarowuje mnie nimi. To takie słodkie.
Przypomniał mi się cudowny tekst ,więc postanowiłam go mu powiedzieć
-Niall?
-Hymmm ?
-Twój pocałunek jest jak kawałek czekolady, na jednym trudno poprzestać - powiedziałam i pocałowałam go.

-Heheh sama to wymyśliłaś ? - zapytał i uśmiechnął się.

-Niestety nie, ale za niedługo coś wymyśle - puściłam mu oczko.

-A teraz przepraszam Cię mój kochany chłopaku, ale muszę się przebrać i naszykować.

-A nie możesz się przebrać przy mnie ? - zapytał.

Zdziwiło mnie to pytanie i to strasznie. Może i bym mogła, ale jestem teraz bez stanika, a nie chcę pokazywać teraz mojego ciała. Wiem, że jest moim chłopakiem, ale jeszcze nie chcę się przy nim rozbierać.

-Emmm Niall sorki, ale może kiedyś - powiedziałam i podeszłam do szafy, gdzie wybrałam TO. Następnie poszłam  do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, następnie nałożyłam lekki make-up i związałam włosy w niedbałego koka. Po chwili wyszłam z łazienki i o dziwno nie zastałam w moim pokoju Nialla, więc usiadłam na łóżku, wzięłam laptopa i włączyłam twittera.

Przybyło mi 250 nowych followers, więc postanowiłam dać kilka follow back, a później follownąć wszystkich. Postanowiłam coś napisać, bo dawno tego nie robiłam.

                 @SaaammBamBam It promises to be a wonderful day awww

 Kiedy opublikowałam mój nowy wpis, odłożyłam laptopa na półkę i wstałam z łóżka. Już chciałam wychodzić z pokoju, ale ktoś się na mnie rzucił i upadliśmy na ziemię.

-AAAAAAAAAAA zboczeniec !!! - zaczęłam krzyczeć.

-Spokojnie głuptasie to ja Niall - zaczął mnie uspakajać niby zboczeniec.

-Powaliło Cię kurde, wiesz jak się przestraszyłam do cholery ? Wiesz ? !!! - zaczęłam krzyczeć na Nialla.

-Ej już spokojnie, nie wiedziałem, że tak zareagujesz głuptasku - zachichotał i pomógł mi wstać z podłogi.

-Kurdę, ja tu o mało co zawału nie dostałam, a Ty się śmiejesz koczkodanie - zrobiłam poważną minę i tupnęłam nogą.

-Emmm - zaczął drapać się po głowie.

-Żartuję, wszystko jest już okej misiek - zaczęłam się śmiać i rzuciłam się na niego. Tym razem upadliśmy na poduszki i nie było bolesnego upadku. Pocałowałam go w usta i zaczęłam gilgotać.

-Awww przestań hahah błagam o litość hahah - krzyczał,piszczał i błagał mnie Niall. Po pięciu minutach odpuściłam mu i wstałam. Żeby nie mógł się na mnie zemścić szybko zbiegłam na dół do kuchni, gdzie byli już wszyscy chłopcy. Dziwne, że tak wcześnie wstali.

-Heeeejjjj !!! - krzyknęłam i schowałam się za Harrym

-Siema Sam - powiedzieli wszyscy.

-Dlaczego się chowasz ? -zapytał Liam

-Bo przed chwilą zagilgotałam Nialla i teraz chce się na mnie zemścić - wytłumaczyłam.

-Emmm aha - odpowiedział.

-Kurdę, błagam pomóżcie mi chłopcy - zaczęłam błagać.

-Hymmm chodż zaprowadzimy Cię do pewnego pomieszczenia, ale najpierw zakryjemy Ci oczy. Po chwili nic nie widziałam, a żeby było szybciej chłopcy wzięli mnie na ręce i zanieśli do tajnego pokoju. Kiedy postawili mnie na nogi zdjęłam opaskę i niestety ujrzałam strych, chciałam im uciec, ale wepchnęli mnie do środka i zamknęli.

Wczoraj wydawało mi się, że tu było straszniej, chyba Lou zrobił przemeblowanie i tu posprzątał.

-Lou jak się cieszę, że Cię widzę !!! - pisknęłam i wtuliłam się w chłopaka, który chyba bym zły na mnie i to cholernie.

-Ty się nawet do mnie nie zbliżaj zła kobieto - parsknął i odepchnął mnie od siebie.

-Ejjj dlaczego to zrobiłeś ? - zrobiłam smutną minę i usiadłam po turecku udając obrażoną.

-Bo chyba ktoś mnie wczoraj zamknął na strychu ? Co już nie pamiętasz mędo ruska hem hem ? - pytał ciągle ze złością.

-Oj przepraszam, po prostu to no to samo tak jakoś wyszło - zaczęłam się tłumaczyć,

-Ta samo pewnie, bo Ci uwierzę ehhhh..

-Zrobiłeś tu przemeblowanie czy coś ? - zapytałam i przy okazji zmieniłam temat.

-Tak zrobiłem, a Ty nie zmieniaj tematu mała klusko.

-Ja Ci dam kluskę !!! - warknęłam i rzuciłam się na niego.

Biłam go i gryzłam, a on robił to samo.

-Głupku nie gryz mnie - syknęłam

-Ty mnie nie gryz też - warknął

Po dwudziestu minutach ciągłej bójki zawarliśmy sojusz i usiedliśmy.

-Przepraszam - wydukałam.

-Ja też przepraszam Sam.

-To jak, musimy stąd jakoś wyjść co nie ?

-No musimy, musimy - odpowiedział.

-Czekaj chwile zadzwonię i bierzemy się za ucieczkę.

POCZĄTEK ROZMOWY XxX

-Hej Dean

-Hej Sam.

-Kiedy się spotkamy ?

-Emmm wiesz co teraz zostałam zamknięta na strychu i nie wiem ile zajmie mi ucieczka, więc jak się wydostanę to od razu do Ciebie zadzwonię oki ?

-No ok. Ej stop, stop. Kto Cię zamknął na strychu ?

-Ehhh gromadka debili u których teraz przebywam.

-Aha. Może jakoś Ci pomóc ?

-Hymmm, a wiesz co możesz.

-Przyjedź pod ten adres xxx i powiedz chłopakom coś nwm wymyśl coś, aby nas wyciągnąć z tego strychu.

-Ok to do za niedługo.

KONIEC ROZMOWY XxX

-Dobra Lou Dean nam pomoże i wyciągnie z tego gówna.

-Jaki Dean ?

-No ten, no on gra w zespole Room 94.

-Aha, nie znam, ale ok.

-Lou idę spać potem pogadamy,  bo padam ze zmęczenia. Nic nie robiłam, ale jestem zmęczona.

-Ok dobranoc.

                                                      *** Godzinę później***

-Sam wstawaj, już możemy wyjść ze strychy - ktoś mnie budził i nie był to nikt inny jak Lou.

-Co emmm spać - mamrotałam.

-Sam już możemy wyjść z tond - powiedział ponownie chłopak.

-nieee - machnęłam ręką.

-Sam mieliśmy dzisiaj iść na miasto pamiętasz ? - powiedział jakiś chłopak. Kątem oka spokrzałam na niego i był to Dean. Chciało mi się spać, ale cóż umówiłam się z tym chłoptasiem, więc muszę dotrzymać obietnicy i iść z nim na miasto. Z nie chęcią podniosłam się z podłogi i przywitałam z chłopakiem całując go w policzek i przytulajc.

-To gdzie idziemy ? - zapytałam.

-A gdzie byś chciała ?

-Mi to obojętne - uśmiechnęłam się.

-Co powiesz na basen heh.

-Basennn yeaaa pewnie, poczekaj tylko przebiorę się od razu w strój kąpielowy.

-Ok.

Omomom idę na basen, idę na basen - cieszyłam się jak małe dziecko. Fajnie, że Dean zabiera mnie na pływalnie. Na pewno będzie fajnie i ciekawie, będę go topiło hihihi. Tak będzie fajnie i ciekawie. Kilka minut później byłam już przebrana w Ten strój. Gotowa zeszłam na dół do salonu, gdzie czekał na mnie Dean w towarzystwie chłopaków.

-Idziemy ? - zapytałam.

-Pewnie .

-Niall potem Cię zabije i nie patrz się tak na mnie bo to nic nie da. Niall patrzył się na mnie tak jak by chciał mnie zabić i dostrzegłam, że był zazdrosny i to bardzo. Ale miałam to gdzieś, bo nie uwolnił mnie ze strychu baran jeden.

                                            *** trzydzieści minut później***

    Moim oczom ukazał się ogromny zamek z kilkunastoma zjeżdżalniami i ogromne baseny.

-Japierdole !!! - krzyknęłam.

-Nie podoba Ci się ? - zapytał zrezygnowany Dean,

-Chyba sobie żartujesz tu jest zajebiście - opadła mi szczena,

-Hahah cieszę się - uśmiechnął się i poszliśmy do kasy, a następnie skierowaliśmy się do szafki, aby zostawić ciuchy i inne rzeczy.

 

Razem z Dean'em zjeżdżaliśmy na każdej ślizgawce, byliśmy w każdym basenie, atrakcji i miejscu. Tak jak planowałam topiłam go, ale niestety on też mnie podtapiał, ale było świetnie. Tez aqua park to był świetny pomysł. Dobrze, że nie poszliśmy na miasto awwww. Cały czas się bawiliśmy i nie chcieliśmy przestać, ale zbliżała się pora zamknięcia, więc wyszliśmy z basenu, przebraliśmy się i wyjechaliśmy do domu.

-Dzięki zam miło spędzony dzień - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.

-Nie ma za co. Dla takiej księżniczki jak Ty wszystko.

-hehe miło.

Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy, nawet mi śpiewał. I powiem, że ma cudowny głos, ale i tak mój chłopak ma lepszy. Dean jest fajnym chłopakiem, ale chyba oczekuje czegoś więcej.

-Spotkamy się jeszcze ? - wyrwał mnie z transu.

-Emmm pewnie - odpowiedziałam

-To fajnie -puścił mi oczko i znowu nastała między nami cisza.

                                                              *** Piętnaście minut później***

-Jeszcze raz dzięki za dzisiejszy dzień kolego .

-To ja Ci dziękuje, że ze mną spędziłaś ten dzień. Było wspaniale.

-Hehe fajnie, ze tak uważasz, ale teraz Cię przepraszam muszę uciekać.

-Ok - powiedział i chciał mnie pocałować w usta, ale ja szybko się odsunęłam.

-Przepraszam - powiedział.

-ehhhh cześć - wyszłam z wozu i skierowałam się do domu chłopaków. Nina jest niestety u nas i nie mam z kim pogadać. Brakuje mi jej teraz, mam nadzieję, że za niedługo pogadamy i gdzieś razem pójdziemy.

-Siemmaaaaaaa !!! - weszłam do domu

-Cześć i jak było w aqua parku ? - zapytał Harry

-A spoko, spoko, a nawet zajebiście, musimy tam wszyscy razem pojechać.

-No musimy musimy.

-Gdzie Niall ? - zapytałam zmieniając znowu temat.

-Siedzi w pokoju i ma na Ciebie focha,

-Za co ?

-Za to, że poszłaś z tym Deane'em na basen, a go zostawiłaś.

-Ehhh - westchnęłam i skierowałam się do pokoju Nialla

Bez pukania weszłam do pokoju i skierowałam się w stronę łóżka, gdzie leżał mój smutny chłopak.

-Ej misiek co Ci jest ?

-Nic.

-Widzę, że coś się dzieje.

-No nic !!!

-Idź do tego swojego Deana i się może jeszcze z nim prześpij, bo mnie to zostawiasz i masz głęboko w dupie. Podoba Ci się on ?!!! - krzyknął. Momentalnie w moich oczach zebrało się milion łez.

-Nie nie podoba, Jesteś pojebany, to że z nim wyszłam gdzieś nie znaczy, ze jestem jakąś dziwką i śpię z kim popadnie. Jak w ogóle mogłeś tak powiedzieć !!! - krzyknęłam i zapłakana wybiegłam z jego pokoju. Zbiegłam na dół do kuchni i usiadłam pod lodówką i zaczęłam płakać jeszcze bardziej.

-Ej Sam, co się dzieje ?- zaczęli pytać mnie chłopcy.

-Zapytajcie Nialla, bo on najlepiej wszystko wie - odparłam poprzez łzy

-Co ten debil znowu powiedział ?! - wkurzył się Lou.

-Chcesz wiedzieć ? Dobra. Powiedział, że mam go głęboko w dupie i, że go zostawiłam i niech idę sobie do Deana i się z nim przespała. - znowu zaczęłam płakać.

-Kurwa co za debil, on to zawsze coś dowali - powiedział Harry.

-Nie przejmuj się tym mała, na pewno teraz tego żałuje co powiedział i na pewno tak nie myślał. On Cię bardzo kocha  i martwi się o Ciebie, chce spędzać z tobą cały czas - pocieszał mnie loczek.

-Ale.. ale on... - łkałam.

-Csiiii spokojnie, wszystko będzie dobrze, zobaczysz, będzie dobrze. Położyłam się na kolanach loczka i zamknęłam oczy. Nie chciałam już dłużej płakać i myśleć o tym wszystkim. Tego wszystkiego było za dużo, o wiele za dużo. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam...............


                                                         *** Nina ***
Rano jak zwykle obudziłam się coś po 12, zjadłam z Zayn'em śniadanie, po czym on udał się do siebie i mimo jego nalegań bym poszła z nim do nich nie poszłam. Dziś postanowiłam troche po pracować, no ale za nim zaczęłam zadzwoniłam do dziadków, chwilę z nim pogadałam, następnie wzięłam prysznic i ubrałam to, rozpuściłam włosy. Wyszłam do pokoju skąd wzięłam moją nową lustrzankę, gitarę, kartki i udałam się do salonu gier.  Tam wszystko sobie rozłożyłam i z lodówki wyjęłam sobie piwo i ponownie wróciłam na dół gdzie zaczęłam coś sobie grać. Stanęło na mojej nie dawno napisanej piosence EXTRA ORDINARY. Zaczęłam cicho podgrywać i potem już śpiewać.
- I'm imrisoned, I've been living a lie
Another night I'm putting on a disquise
I wanna tear it off and step in the light
Don't you, don't you
So now I'm knocking at your front door
and I'm looking for the right cure
I'm still a little bit unsure
Cause I know Yeah I knooow- zaczęłam bardzo sceptycznie, po czym jeszcze bardziej wczułam się w tekst.
-The most people see as ordinrary But if you look close you'll find I'm very
Interesting and I hard to know.-
I skończyłam, ponieważ więcej tekstu nie miałam. Kolejną rzeczą jaką zaczęłam robić, to otworzyłam sobie piwo, włosy spięłam w koka i włączyłam sobie FIFE (nie wiem jak się to pisze ) Granie nawet szło mi dobrze. W pewnym momencie na ekran wyskoczyło GAME OVER. Rozłożyłam bezradnie ręce i zaczęłam cicho przeklinać. Tę czynność przerwał mi ktoś, więc szybko powyłączałam grę i razem ze wszystkimi rzeczami, które tam zniosłam wyniosłam na górę i z piwem w ręku otworzyłam drzwi.
- Tak ?- spytałam patrząc na osobę, która mnie odwiedziła. Był nią Justin. I wtedy sobie przypomniałam iż dziś jest przedostatni dzień do spełnienia zakładu. Więc chyba ZEMSTĘ czas zacząć.
- Cześć śliczna.- powiedział Jus, który dziś był ubrany w czarne zwykłe rurki, białą bokserkę i czarny Full Cap. Spojrzałam na niego bardzo zachęcająco i puściłam mu oczko wpuszczając go do środka.
- Więc co cię sprowadza do mnie ?- spytałam wchodząc do kuchni kręcąc lekko biodrami.
- Ty.- szepnął nad moim uchem, po czym oparłam go o blat kuchenny i zdjęłam z siebie koszulę. Chłopak za ten czas zdjął z siebie koszulkę i czapkę, a następnie całował każdą część mojego ciała. Gdy zdjął spodnie ja bardziej przycisnęłam go do blatu i ręką na omacka chwyciłam mleko ze stołu i wylałam na niego. On zaskoczony spojrzał na mnie, a ja wypchnęłam go w samych bokserkach na zewnątrz i szybkim ruchem zamknęłam wszystkie drzwi, by nie mógł tu wejść, potem szybko wzięłam do rąk moją lustrzankę, otworzyłam okno i zrobiłam mu kilka zdjęć, jak próbuje zakryć się. W pewnym momencie już nie mogłam wytrzymać i por prostu wybuchłam głośnym śmiechem, na co Bieber zorientował się iż jestem nie daleko niego.
- Nina nie wygłupiaj się !- krzyczał Justin.
- Chyba cię pojebało złotko.- powiedziałam i wysłałam mu w powietrzu całusa, zamknęłam okno i z jego spodni wyjęłam jego I phone i napisałam esemesa do Hazzy.
-Wisisz mi całusa. Juju
- Miało być 50 $. Hazz
- Zmiana planów.

- Przeleciałeś ją ?
- Aww tak
- Nie wierzę ci
- Wysyłam ci filmik na dowód. ( wysłałam mu jakiś filmik podobny do mojej osoby i do Jusa. )
- O kurwa jest zajebista
- Nooo
- Kiedy ten buziak ma być ?
- Jutro wieczór, przy jej domie.
- Spk, pa.
- gdy tylko odpisał mi na ostatnią wiadomość, ubrałam bluzeczkę, a następnie wyrzuciłam ubrania Jus bez telefonu na dwór.
- Dzięki.- powiedział wkurwiony.
- Nie wkurzaj się misiu.
- Odpieprz się.- mruknął po czym ubrał się i ruszył do swojego samochodu i odjechał. Teraz tylko trzeba wrobić Harr'ego.- pomyślałam, a następnie zamknęłam dom, wsiadłam do swojego cudeńka i pojechałam do domu chłopaków.
                                                          *** Już u nich ***
- Siema.- powiedziałam wchodząc do salonu gdzie na kanapie siedział Harold, Louis, Liam, Zayn, Perrie, a na fotelu obok wkurwiony Niall. Zastanawiało mnie tylko gdzie jest Sam ?
- Hej Nina.- powiedział Lou i rozbawiony pomachał mi na co ja zrobiłam zeza, a on wybuchł śmiechem.
- Gdzie Sam ?- spytałam siadając na rogu kanapy obok Harr'ego.
- Na górze z El i Dan.- powiedział Zayn lekko się uśmiechając i wtedy spostrzegłam diabła obok niej, któy krzywił się.
- A co się stało, że tak nie z wami ?- spytałam ponownie.
- Kłótnia z Niall'em.- powiedział Liam kręcąc głową. Spojrzałam zaskoczona na blondyna, a on tylko puścił wiązankę i patrzył w podłogę.
- Idę do nich.- powiedziałam, bo tu panowała niezręczność. Gdy doszłam do pokoju gościnnego usłyszałam szloch, więc szybko tam weszłam i zastałam zapłakaną blondynkę.
- Jeju Sam co się stało ?- spytałam mocno ją przytulając.
- On myśli, że mam do w dupie, że chce tylko przespać się Dean'em.- powiedziała lekko chlipiąc, a dwie brunetki lekko gładziły jej plecy.
- Co go do tego skusiło ?
- Bo spędziła dziś dzień właśnie z Dean'em i jest zły.- zawyła Dan posyłając mi grymas.
- On jest tylko zazdrosny...- i przerwał mi Horan wchodząc do pokoju na co my trzy wyszłyśmy i zostawiłyśmy ich same.- Dziewczyny mam nowinę !- pisnęłam radośnie.
- JESTEŚ W CIĄŻY !?- krzyknęła El patrząc na mnie jak na idiotkę. Pacnęłam się w czoło i zaciągnęłam je do łazienki zamykając przy tym drzwi.
- Zemsta się rozpoczęła.- powiedziałam poruszając zabawnie brwiami.
- Jaki masz plan ?- spytała Dan.
- Dziś był u mnie Jus. Przylepił się do mnie i prawie byśmy w łóżku wylądowali, jednak gdy zdjął swoje spodnie wylałam na niego mleko i pół nagiego wywaliłam go za drzwi, potem zrobiłam mu kilka zdjęć.- powiedziała pokazując im zdjęcia w telefonie.- I napisałam z jego telefonu.- przerwałam pokazując im telefon Justina- do Harr'ego który uwierzył iż ten mnie przeleciał i jutro wieczorem spotkają się obok mojego domu i się pocałują, jednak teraz i muszę jakoś pomścić Hazzę.
- O kurwa niezły plan.- powiedziała Calder.
- Jutro bierzecie swoje aparaty i przed 16 widzę was u mnie, bo musicie pomóc mi ich sfotografować.- zawyłam posyłając im uśmiech.
- Jasne !- powiedziały obie mocno mnie przytulając.
- A co potem ?- spytała Dan.
- Zobaczycie.- mruknęłam i wyszłyśmy.- Zwabcie Hazzę do piwnic, ja tam będę.- powiedziałam szeptem i szybkim krokiem zeszłam do ciemnego pomieszczenia. Odczekałam chwilę i usłyszałam ich.
- Ale po co tam ma iść ?- spytał Harold.
- Po słoik truskawek.- wypaliła El, a ja pacnęłam się w czoło. Inteligencją to one mnie nie przebijają. Kilka chwil później w ciemności widziałam Hazzę ,który szuka słoika, po cichu podeszłam od tyłu i klapnęłam go w tyłek. Chłopak odstraszony odskoczył, jednak kiedy mnie zobaczył szeroko się uśmiechnął. Chciał coś powiedzieć, ale przyłożyłam mu palec do ust i pocałowałam go w szyję. On usadowił się na krześle, zdjął swoje spodnie , koszulkę i czekał na mój ruch. Ja tak samo zdjęłam z siebie ubranie i w samej bieliźnie usiadłam mu na kolanach, po czym on wpił się w moje ciało jak pijawka. Ja w ten czas związałam niezauważalnie jego dłonie do krzesła, a potem nogi, wtedy kiedy klęknęłam przed nim i jeździłam palcami po jego nagich udach. Harry nie spodziewał się takiego odwrotu akcji i zaczął kląć, na co ja związałam mu usta, po czym cmoknęłam go w policzek i wyjęłam lustrzankę robiąc mu kilka zdjęć. Potem ubrałam się, wzięłam jego telefon i lekko poluźniłam jego więzły, by mógł się odwiązać, a następnie szybkim krokiem uciekałam na górę gdzie spotkałam zaciekawioną resztę. Ominęłam ich i wbiegłam do łazienki zamykając ją.
Na Hazzy telefonie znalazłam kontakt Jusa i napisałam do niego sms'a:
- Wisisz mi buziaka. Jutro koło domu Niny, wieczorem. Hazz. Poczułam wibracje, lecz nie otwierałam jej, bo sam Justin musiał to przeczytać.
- Nina kurwa zajebie cie. !- zaczął krzyczeć  Hazza waląc w drzwi. Ja cicho się zaśmiałam, po czym uchyliłam okno i wyskoczyłam przez nie, bo było nisko. Szybkim krokiem weszłam do ich ogródka i próbowałam przejść przez ich szklane drzwi do tarasu niezauważalnie, jednak zauważyła mnie reszta, a ja pokazałam im żeby byli cicho, ale ta "suka" zaczęła krzyczeć.
- Hazza wiem gdzie twoja cnotka !- krzyknęła, a Zayn ją szybko potem uciszył.
-Co ? Gdzie jest ?!- usłyszałam krzyki Harolda i potem zobaczyłam go tyłem stojącego do mnie w samych bokserkach. Zaśmiałam się i powoli zaczęłam się wycofywać, jednak jakiś pies zaczął krzyczeć a Loczek pędem ruszył do mnie, jednak ja byłam szybsza i rzuciłam tylko na trawę jego telefon i z piskiem opon odjechałam od nich.  Jadąc tak dostałam sms'a od Sam.
- Niezła akcja z Harrym, wkurwił się. Po za tym pogodziłam się z Niall'em. Wszystko sobie wytłumaczyliśmy. A i śpię u nich. Do jutra . Sam xx Cieszę się iż pogodziła się z Horankiem, bo oni serio do siebie pasują. Uśmiechnęłam się lekko i ruszyłam w stronę domu Jusa, by mu oddać zgubę. Założyłam okulary i lansując się swoim autkiem podjechałam pod jego willę. Nasz dom był mrówką przy jego domie. Wyszłam sexownie z auta, zamknęłam je i lekko kołysząc biodrami podeszłam do drzwi i zapukałam. I po chwili otworzył mi Justin w samych spodniach bez koszulki. Ładne ma ciało.
- To chyba twoje.- powiedziałam wyciągając do niego jego telefon. Chłopak spojrzał na mnie, po czym odebrał zdobycz i chciał coś powiedzieć, jednak ja szybkim krokiem doszłam do samochodu skąd mu pomachałam i odjechałam do siebie. Tam już tylko wzięłam kąpiel i poszłam spać z nadzieję iż jutro mój plan  dopełni się.


No mamy 13. Mam nadzieję iż nie pechowy :) Przepraszamy iż tak późno, ale ja Nina mam dość dużo ostatnio spraw na głowie i dlatego. Rozdział jest dość długi :D Mała sprzeczka pomiędzy Sam a Niall'em trochę zaostrzyła ich związek. Czy Niall już nie będzie zazdrosny ? Nikt nie wie. A co myślicie o zemście Niny ? Czy czasem nie przesadza ? Co się stanie kolejnego dnia ? To już w następnych rozdziałach. Dziękujemy wam za miłe komentarze. Jesteście wspaniali. Całuje Nina & Nana

wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 12


                                                             *** Z perspektywy Samanthy***

Przebudziłam się o 14:30. Na szczęście bez kaca. Podniosłam się z łóżka i skierowałam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, nałożyłam makijaż i wyszłam. Zdziwiłam się bo na łóżku siedział Niall i uśmiechał się do mnie.
-Witam śpiąca królewno - wstał i pocałował mnie leciutko w usta.
-Siemka - odpowiedziałam i tym razem to ja złączyłam nasze usta w pocałunek.
-Długo dzisiaj spałaś - poinformował mnie chłopak.
-Wiem - odparłam i wyjęłam ostrożnie z szafy ubrania, bo nie chciałam, aby ręcznik, który okrywał moje ciało spadł. Dzisiaj wybrałam TO.
-Poczekaj chwilę tylko się przebiorę - poinformowałam chłopaka.
Szybko zarzuciłam na siebie ciuchy i wyszłam z łazienki.
-Jak było na imprezie ?
-Spoko, poznałam chłopaków z zespołu Room 94. Ale wiesz co też było nie fajnie, bo pewien chłopak chciał, że tak powiedzmy zabić Ninę. Związał jej nogi i ręce i wrzucił do piwnicy, która powoli nabierała wody.
-CO !!! - krzyknął i wytrzeszczył oczy.
-To co usłyszałeś - powiedziałam spokojnie, bo dalej nie mogłam uwierzyć w to co się wczoraj wydarzyło.
-Trzeba to zgłosić na policję Sam.
-Niall nie, policja i tak już go chyba złapała na tej imprezie, bo my z dziewczynami uciekłyśmy, a mu się raczej nie udało.
-Oby - powiedział chłopak.
-Przepraszam Cię skarbie, ale muszę iść sprawdzić co się dzieje z Niną.
-No ok, ale za niedługo wróć - puścił mi oczko, a ja wyszłam .
Bez pukania weszłam do pokoju Niny, zdziwiłam się bo nie spała i piła kakao.
-Hej nie przeszkadzam ?- zapytałam.
-Coś Ty, siadaj - poklepała ręką miejsce koło siebie a ja usiadłam.
-Jak się czujesz ? 
-Ehhh dobrze, ale udo mnie trochę boli.
-No boleć będzie na pewno, ale jakoś dasz rade.
-Oby.
-Tego typka złapała chyba policja, ale nie jestem pewna - poinformowałam moją przyjaciółkę
-Jak go złapali to świetnie, bo koleś przegiął pałę.
-No i to bardzo, on chyba upadł na głowę kiedyś, bo teraz widać skutki - zachichotałam
-Dobra, zmieńmy temat kochana ok ? - zapytała Nina.
-Pewnie, to o czym chcesz pogadać ?
-Wczoraj widziałam jak rozmawiałaś z jakimiś przystojniakami - puściła mi oczko.
-A no tak poznałam chłopców z zespołu Room 94.
-Co ty pieprzysz, serio ?
-Serio serio, serio.
-Ale, że tak serio, serio, serio, serio ?
-Tak serio, serio, serio, serio.
-Na serio ?
-Tak na serio.
-se....
-Nie kończ - zatkałam jej usta i zaczęłam się śmiać jak jakaś opętana.
-Zapoznasz mnie z nimi ?
-Oczywiście, że tak.
-Dzięki - powiedziała i wtuliła się we mnie. Kiedy Nina odwróciła się na chwile wykorzystałam to i sięgnęłam po poduszkę, a następnie uderzyłam nią Ninę. Ta się odwdzięczyła mi i także oberwałam poduszką. Miałyśmy niezły ubaw i wojnę. Cały pokój był w piórkach, no i my także.
Niespodziewanie do pokoju weszli Louis, Zayn, Niall, Harry i Liam. Chyba ich zatkało bo stali jak wryci.
-W czymś wam pomóc ? - zapytałam.
-Emmmmm - zaczęli wszyscy na raz wydawać dziwne odgłosy.
-Nina na trzy....dwa....jeden...zero !!! - krzyknęłam i rzuciłyśmy w chłopaków poduszkami. Wtedy się ocknęli i wzięli także jakieś poduszki i zaczęła się znowu wojna, ale trochę gorsza.
W pewnym momencie stanęłam koło Nialla i już chciałam go uderzyć poduszką, ale chłopak niespodziewanie przyciągnął mnie do siebie i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Czułam się cudownie, bo z góry leciały piórka, a my obdarowywaliśmy się czułymi pocałunkami.
-Uhumum gołąbeczki - powiedział Lou i trzasnął nas poduszką.
-Już nie żyjesz !!! - wrzasnęłam i zaczęłam go gonić po pokoju.
-Twoje marchewki właśnie zostały skazane na śmierć głąbie ruski !!! - krzyczałam.
W końcu go dopadłam i zaczęłam go bić poduszką.
-Błagam tylko nie marchewki, wszystko tylko nie one - zaczął robić maślane oczka, ale na mnie to nie działało no może tylko jak Niall tak robił.
-Ehhh Lou, Lou, Lou co by tu z tobą zrobić ? Hymmm.
-Ma ktoś pomysł co zrobić z Lou ? - zapytałam całej paczki.
-Tak ja mam - odezwał się Harry.
-To oświeć nas.
-przefarbujmy mu włosy na czerwono.
-Dobry pomysł loczku, ale nie to zbyt brutalne. 
-No to emmmmm zamknijmy go na klucz na strychu na noc razem z duchami i zjawami, które tylko o tym marzą - zaproponował Zayn.
-Zayn Kocham Cię !!! - krzyknęłam i wtuliłam się w mulata.
-Yhuymmm - chrząknął Niall.
-Oj mój blądasku Ciebie bardziej - powiedziałam i pocałowałam go.
-Ej Ludzie błagam tylko nie strych - prosił nas Lou.
-Przykro mi stary, ale to już postanowione - powiedzieliśmy i zaprowadziliśmy chłopaka na strych. Daliśmy mu kilka marchewek, żeby się zbytni nie bał i miał towarzystwo no i poduszkę plus kocyk, a zapomniałabym no i jeszcze latarkę.
-Wiecie co trochę mu współczuję, bo dzisiaj ma być jeszcze burza - stwierdziłam.
-Może go wypuśćmy ? - zaproponowała Nina.
-Nie, nie i nie - powiedzieli chłopcy i rzucili się na kanapę, aby oglądnąć jakiś film.
Nie miałam ochoty na film, więc udałam się do swojego pokoju i położyłam na łóżku. Po chwili dostałam sms'a od Deana.

              Co tam  u Ciebie słychać szalona dziewczyno ?
                                                                                            Dean.
Od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech. Żeby nie musiał czekać na odpowiedź od razu odpisałam.

      A wszystko spoko szalony chłopcze ;)

                                                             Sam
       Czy miała byś ochotę jutro ze mną wybrać się na miasto ?

                                                                                              Dean

         Hymmmm pomyślmy.... Nie.  Nie no żartuję oczywiście, że tak. Z tobą zawsze mistrzu :P.
                           
                                                                                                                            Sam.
Przez chwilę jeszcze pisaliśmy, ale z kolejnymi sms'ami moje powieki stawały się coraz cięższe. Wiem, że nie jest jeszcze późno, bo jest godzina 15:30, ale ja na serio jestem zmęczona i padam po tej całej wojnie na poduszki. Postanowiłam się zdrzemnąć, bo już nie ogarniałam nawet co się dzieję. Po kilku minutach odpłynęłam w krainę Morfeusza.......

                                                                   *** Nina ***
Gdy tak oglądałam z chłopakami jakiś zaczęłam się rozglądać. Po mojej lewej stronie siedział szeroko uśmiechnięty Harold, obok niego Liam, zaś z mojej prawej strony siedział Louis, Niall i Zayn, który był jakiś dziwny. Nagle chłopacy przełączyli na wiadomości.
- Nikt by się tego nigdy nie spodziewał. Wczoraj w nocy złapano przewodniczącego mafii narkotykowej. Chłopak był pod wpływem narkotyków i z relacji imprezowiczów próbował zabić dziewczynę, która chroniła po prostu swoją przyjaciółkę. Stadion jest w porządku, jednak szatnia i wszystko zalane. Nina Brown broniła się przed chłopakiem i nacisnęła nawadnianie trawy, jednak przycisk był zepsuty i napełnił szatnie, w której znajdowała się ona i narkoman. Chłopak próbował ją zabić, a ta niewinna osoba ratowała niejaką Elenorę Celder, która oberwała od mężczyzny. Z dwoma poszkodowanymi dziewczynami była też Samantha Williams i Danielle Peazer. Co się teraz dzieje z dziewczyną ? Nie wiadomo, nikt nie ma z nią kontaktu, jednak módlmy się by żyła.- powiedziała prezenterka, a moje serce przyśpieszyło, łzy stanęły w oczy, a ręce zaczęły się lekko trząść. Nie patrzyłam na chłopaków, wiedziałam iż pewnie byli wkurzeni czy coś iż tak się stało.
- Nina możesz nam to wytłumaczyć ? To prawda ?- spytał Liam patrząc na mnie ze szokowaniem. Nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na niego, jednak przerwał mi telefon, szybko odebrałam.
- Haloo.- powiedziałam
- Kurwaa widziałaś wiadomości ?- spytała El, która z samego rana z Dan poszły do siebie.
- Tak.- odpowiedziałam
- Tylko nie mów iż chłopaki są u ciebie i to widzieli ?- spytała przestraszona El.
- Są.

- I co teraz ?
- Nie wiem, boję się.
- Ciii Nina, nic im nie mów, zaraz będę tam z Dan ok ?
- Dobrze, tylko się pośpieszcie.- powiedziałam rozłączając się.
 Chłopacy patrzyli na mnie jak na idiotkę.
- Wytłumaczysz to nam ?- spytał Harry patrząc lekko wystraszony na mnie. Nic nie odpowiedziałam znowu, tylko bawiłam się palcami.
- Nina, kurwa odpowiedz !- krzykną wkurzony Lou. Wystraszyłam się, bałam się, bałam się jego tak jak i Mike. To było straszne.
- Nina jesteśmy !- krzyknęła El wpadając z Dan do salonu. Chłopacy spojrzeli na nie, a ja pozwoliłam by łzy  spływały po policzkach i by nikt ich nie zauważył wstałam i stanęłam przy drzwiach do tarasu cicho łkając. 
- Wytłumacz cie to nam !- krzyknął Niall.
- Alee...- zaczęła Dan, jednak nie skończyła, bo przerwał jej Liam.
- To nie jest kurwa śmieszne.- powiedział a ja lekko się zaśmiałam pomimo iż łzy spływały mi po policzkach.
- Drzecie mordy o  głupotę.- powiedziałam wycierając policzki.
- Jaką głupotę Nina ? O mało co cię on nie zabił !- krzyknął Zayn.
- Nie krzycz, nie rób tego.- krzyknęłam na niego płacząc i skulając się na ziemi w kulkę.
- Opowiedzcie.- powiedział Harry patrząc to na mnie to na dziewczyny.
- Stawiła się za mnie.- powiedziała El siedząc na  fotelu.
- I to tylko tyle ? Nic nie mówiliśmy wam z rana, ale martwiliśmy się, bo żadna z was nie odbierała telefonu a najgorsze jest to iż wszystkiego dowiadujemy się z wiadomości.- powiedział Niall ściszając ton.
- Widocznie my twierdziłyśmy iż lepiej jest kiedy wy tego nie wiecie.- powiedziałam ponownie wycierając poliki.
- Ale...- zaczął Zayn.
- Żadne, ale, kurwa dość. Robicie nam awanturę o to iż o mało co wczoraj nie zginęłam ,a ja po prostu stawiłam się za El bo oberwała, stawiłam się, zaczęło się od wyzwisk, potem ucieczka, wpadnięcie do piwnicy, zalanie, ucieczka, znowu ucieczka a skończyło się na tym iż jestem tu i żyję i myślę iż powinniście teraz dziękować Bogu iż wszystkie żyjemy a nie pierdzielić się o to iż wam nie powiedziałyśmy, bo może kurwa nie byłyśmy gotowe. To boli, serio.- powiedziałam donośnym głosem i pobiegłam do siebie zatrzaskując drzwi i rzucając się na łóżko. Rozpłakałam się na dobre, po chwili usłyszałam iż ktoś wchodzi do pokoju, siada obok mnie na łóżku i głaszcze moje włosy.
- Przepraszam.- wyszeptał Zayn mocno mnie przytulając.- Po prostu bałem się o ciebie.- powiedział całując mnie w czoło. Wytarł mi twarz od łez i posłał mi lekki uśmiech.- Masz jakieś rany ?- spytał z troską. Kiwnęłam lekko głową i ukazałam mu zabandażowane udo. Chłopak zaskoczony patrzył na mnie, ale nic nie powiedział tylko ponownie przygarnął mnie do swoich ramion i lekko kołysał. Chyba, chyba go pokochałam... Ale nie mogę z nim być, bo on kocha Perrie. Nie. Będę czekać.

                                                              *** Wieczorem ***
Siedziałam z Zayn'em u mnie w domu, ponieważ Niall, Sam, El, Lou, Liam, Harry, Dan poszli do nich. NIe cieszyło mnie to zbytnio, bo chciałam pobyć z moją przyjaciółką. A na noc pewnie nie przyjdzie, bo rozpętała się burza.
Leżeliśmy właśnie na łóżku wtuleni w siebie. Dla mnie to było COŚ dla niego zwykły gest, co niszczyło moje serce od środka...

Mamy kolejny 12. :) Krótki :D
Przepraszamy że tak krótko ale wiecie, koncert JB i emocje jeszcze nie opadły ;)
Mam nadzieję iż rozdział choć trochę się spodoba, przepraszamy za jakiekolwiek błędy czy literówki.
Dziękujemy za miłe komentarze, pod ostatnim rozdziałem i prosimy o komentowanie tego.
 Kochają was Nina & Nana 

środa, 20 marca 2013

Rozdział 11.



                                                          *** Nina ***

Obudziłam się gdzieś około godzinny 12:00, wstałam, wzięłam dość długą kąpiel, wysuszyłam włosy i ubrałam to, lekko się pomalowałam i z kokiem na głowie zeszłam na dół, gdzie spotkałam ubierającą buty Sam.
- Gdzie idziesz ?- spytałam opierając się o ramę schodów.
- Do sklepu, idziesz ze mną ?-- zapytała teraz ona stojąc z lekkim uśmiechem.
- Nie, posiedzę sobie.- mruknęłam całując ją w policzek i zamykając za nią drzwi. Następnie udałam się do salonu. Usiadłam na kanapie i dałam upust uczuciom jakie gromadziły się we mnie od chwili obudzenia się.  Po prostu chwila ciszy i rozpłakałam się. Miałam w dupie teraz wszystkich. Wczorajsze słowa Perrie mnie zabolały i to bardzo, a najbardziej zabolało mnie to iż Zayn, któremu starałam się zaufać, ani razu mnie nie obronił, uciekł na górę i pozwolił by ta wredna suka, mogła sobie od tak mnie przezwać. Nigdy bym nie pomyślała iż chłopak do, którego coś poczułam tak postąpi. Wiem, nic nie powinnam do niego czuć, przecież to był tylko mały wybryk, ale niestety ja taka nie jestem. Łatwo przychodzi mi się zakochać, ale za to nie łatwo przychodzi mi się odkochać. On, ten, który dał mi rozkosz stał się teraz kimś obcym. Może tak od razu go nie przestanę kochać, jednak zaczęłam go nienawidzić. Myślałam, że jest inny. Jednak, no przecież ja nigdy nie mam racji... Nagle zadzwonił dzwonek, więc wytarłam pośpiesznie łzy i podeszłam do drzwi otwierając je. I zamarłam. W drzwiach stał Zayn z bukietem róż. Spojrzałam w jego tęczówki i zagryzłam dolną wargę. Chłopak spojrzał na mnie.
- Czego potrzebujesz ?- spytałam patrząc na niego ze łzami. Mimo iż chciałam mu pokazać iż jestem twarda, to nie wychodziło mi.
- Wiem, zawiniłem wczoraj. Nie wiem dlaczego nie obroniłem Cię przed Perrie. Bałem się. Jestem tchórz, ale dopiero dziś uświadomiłem sobie iż wczoraj po prostu bałem się Edwards, bo pewnie puściłaby o mnie jakąś plotkę, a tego na pewno obaj nie chcemy. Wiem, że tam ta noc to pewnie był dla ciebie jednorazowy wybryk, jednak mi to sprawiło przyjemność. Na razie nie wiem co czuję do ciebie, przecież nie dawno się poznaliśmy dlatego nie chcę byś się we mnie zakochiwała, i jeszcze raz przepraszam za wczoraj, a to dla ciebie.- powiedział na jednym wdechu Zayn podając mi bukiet soczyście czerwonych róż. Spojrzałam na niego, łzy spłynęły po moich policzkach.
- Zayn..- szepnęłam i wtuliłam się w niego. Chłopak od razu mocno mnie do siebie przycisnął i ucałował w głowę.
- Przepraszam.- wyszeptał lekko kołysząc mnie.
- Nie przepraszaj już, wszystko jest już w porządku, zapomnijmy.- powiedziałam odrywając się od niego i wycierając łzy.
- Dobrze, zapomnijmy.- powiedział posyłając mi lekki uśmiech. Odwzajemniłam go, po czym odebrałam bukiet kwiatów i pożegnałam się z nim, bo musiał biec do chłopaków. Kwiaty wsadziłam do wazonu i położyłam w kuchni na stole, po czym udałam się do salonu gdzie ułożyłam się i zaczęłam słuchać muzyki, jednak przerwały mi dziewczyny wpadając do domu jak torpedy.
- Hej.- mruknęłam wstając i witając się z Danielle i Elenorą.
- Siemka.- powiedziały obie.
- A ty co taka nie w humorze ?- spytała Sam biorąc zakupy i udając się z nimi do kuchni.
- Tak jakoś.- powiedziałam wchodząc razem z nimi do naszej kuchni.
- A to co ?- spytała Danielle podchodząc do świeżych kwiatów.
- No kwiaty.- powiedziałam śmiejąc się cicho.
- Chodzi mi od kogo.- powiedziała oburzając się.
- Od Zayn'a pewnie.- powiedziała Elenora siadając przy stole.
- Tak.-powiedziałam siadając obok niej.
- Wybaczyłaś mu ?- spytała Sam chowając każdy produkt do odpowiedniej szafki.
- No niby mu wybaczyłam.- powiedziałam miętosząc jakąś kartkę ze stołu.
- Oj tam.- powiedziała brunetka z kręconymi włosami.
- A ten, no właśnie, zaraz idziemy na zakupy.- powiedziała blondynka wywijając tyłkiem, na co wszystkie zaśmiałyśmy się.
- Dobra, to ja idę się przebrać.- zawyłam wybiegając do swojego pokoju gdzie przebrałam się w to, poprawiłam jeszcze makijaż i zeszłam do dziewczyn skąd razem udałyśmy się na ogromne zakupy. Goniłyśmy ze sklepu do sklepu jak jakieś psychopatki, a wykupiłyśmy połowę Centrum Handlowego. I tak po 3 godzinach gonienia udałyśmy się do Starsbucka gdzie odpoczełyśmy i udałyśmy się do nas.
- Ej mój kolega zaprasza nas na imprezę w dawnym liceum.- powiedziała El.
- Ja chętnie pójdę.- powiedziałam rzucając się na kanapę.
- Ale bez chłopaków.- powiedziała Dan. kładąc się na fotel.
- Popieram, to taki nasz babski wypad.- powiedziała Sam kładąc się na stół. Zaśmiałam się na ten widok.
- O której ?- spytałam siadając normalnie na kanapie.
- O 19:00.- powiedziała Elka.
- Gdzie ?- spytała Sam siadając obok mnie.
- Mamy jechać pod to stare liceum i tam wszystkiego się dowiemy.- dopowiedziała jeszcze brunetka i usiadła obok nas na sofie.
- Dobra, więc się może u nas przebierzecie ?- spytałam wstając.
- Możemy ?- spytała z nadzieją Danielle cicho się śmiejąc.
- No jasne.- mruknęła Sam.
- Więc tak tu na parterze są dwie łazienki, o tam.- powiedziałam pokazując im na dwójkę drzwi. Ja będę na górze u siebie, drzwi z napisem " Stop a animals " , zaś Sam ma napis " What the fuck ?", więc jak coś to tam przychodźcie.- powiedziałam gestykulując dłońmi. Dziewczyny cicho się żaśmiały i każda rozeszła się w swoim kierunku. Ja gdy tylko znalazłam się w swoim pokoju, włączyłam na full to i udałam się do łazienki gdzie wzięłam dość długą odprężającą kąpiel, po czym w samej, czystej bieliźnie udałam się do garderoby gdzie ubrałam to, do tego dobrałam zwykły czarny kapelusz. Włosy wysuszyłam i lekko podkręciłam, makijaż zrobiłam dość mocny. Następnie wyłączyłam muzykę i zajrzałam do Sam.
- Gotowa ?- spytałam szeroko się uśmiechając.
- Prawie.- powiedziała. Ubrana była w to i goniła ze szczotką w ręku.
- Co jeszcze robić będziesz ?- spytałam siadając na jej łóżku.
- Musze je rozczesać.- zawyła.
- Chodź pomogę ci.- powiedziałam posyłając jej uśmiech. Dziewczyna podbiegła do mnie jak mała dziewczynka i usiadła na przeciwko mnie. Wzięłam szczotkę do rak i ułożyłam jej długie blond włosy w lekkiego kucyka, po czym obie zeszłyśmy do reszty dziewczyn.
- Gotowe, bo już 18:00- powiedziała Sam posyłając im uśmiech. Dan była ubrana w to, włosy zostawiła rozpuszczone, zaś El ubrała się w to, włosy tak samo miała rozpuszczone.
- My z Danielle wymyśliłyśmy by zostawić u was telefony, każda z nas.- powiedziała Elenora szeroko się uśmiechając.
- Spoko.- odpowiedziałyśmy kładąc telefony w salonie na stoliku.
- No więc jedziemy.- powiedziałam wyciągając kluczyki. A tak, nie pochwaliłam się, ale nie dawno zdałam prawo jazdy z Sam, a od dziadków dostałam samochód, mój taki wymarzony.
- Masz prawko ?- spytała Dan. Kiwnęłam głową i zamykając dom udałyśmy się ku garażowi, skąd po chwli wyjechałam moim cudeńkiem. Wyjechałam nim z garażu i stanęłam u stóp dziewczyn.
- Podoba się ?- spytałam szeroko się uśmiechając.
- Zajebiste- zapiszczały obie, po czym wsiadły. El obok mnie, a Dan i Samantha z tyłu. Puściłam muzykę i tak jechałyśmy na dany adres jak się później okazało do liceum, gdzie na boisku miała się udać impreza. Gdy tylko dojechałyśmy nie miałyśmy gdzie stanąć.
- No i co teraz ?- spytała Samantha śmiejąc się z nas.
- Zadzwonię. -zawyła Elka i zaczęła się łączyć.- No siema Mike. Wiesz bo my jesteśmy tylko brak miejsc na parkingu, okey, no dobra, już tam podjeżdżamy, pa.- gdy tylko skończyła mówić pokazała byś my podjechały pod bramki stadionu.
- Uuuuu jaka fura. -zawył kolega Elenory. Wszystkie na raz wysiadłyśmy, każda z innej strony.
- Mike poznaj to jest Sam, Nina i Danielle.- powiedziała El przedstawiając nas.
- Chodźcie impreza się rozkręca.- powiedział szeroko się uśmiechając. Ruszyłyśmy pełne śmiechu do reszty bawiących się.
- Na całego.- zawyła blondynka i wzięła kubeczek i wypiła na jednym tchu. Zaśmiałam się i zrobiłam tak samo. Już tak po kilku impreza jeszcze bardziej się rozkręcała, coraz więcej ludzi, głośna muzyka, pełno alkoholu, narkotyków. Dziewczyny bawiły się w najlepsze. Ja jakoś wolałam postać i pośmiać się z ich wygłupów.
- Czemu się nie bawisz ?- spytał Mike stając obok mnie.
- Chwila odpoczynku.- powiedziałam posyłając mu uśmiech. Chłopak miał kolczyka w uchu, tatuaż na ręku i wyglądał z tym bardzo sexy. Boże, co ja myślę.
- Mike, mamy towar !- krzyknął jakiś jego kolega, po czym podeszło do nas kilku chłopaków.
- Uuuu a co to za ślicznotka ?- spytał jedne z jego kolegów.
- Nina.- powiedziałam podając mu dłoń.
- Josh.- odpowiedział uciskając lekko moją dłoń. Upiłam trochę wódki i chciałam ruszyć na parkiet, lecz mnie zatrzymali.
- Gdzie uciekasz ?- spytał Josh trzymiąc mnie za dłoń.
- Idę się zabawić, chyba nie będę ciągle stała, no nie ?- odpowiedziałam patrząc w jego tęczówki.
- Nie chcesz trochę czegoś na rozluźnienie ?- spytał Mike pokazując na biały proszek, który wciągała pozostała reszta.
- Nie dzisiaj przystojniaku.- powiedziałam wyrywając się z objęć Josha, po czym ruszyłam ku dziewczyną, które były kompletnie pijane.
- Nina !- krzyknęły wszystkie trzy i rzuciły się na mnie. Zaśmiałam się i dopiłam ciecz, po czym tańczyłam kołysząc lekko biodrami.
- Ej patrzcie, rowery !- krzyknęła Sam ciągnąc nas do pojazdów. Zaśmiałam się i na jednego z nich wsiadłam.
- Raz, dwa, trzy, start !- krzyknęłam i zaczęłyśmy się wyścig. Nie którzy nam kibicowali, przez co ja się wywróciłam i wpadłam na Justina ?
- Justin ?- spytałam leżąc pod nim.
- No a kto inny.- powiedział przez co wiedziałam już iż jest upity.
- Boże Justin ileś ty wypił.- mruknęłam próbując wstać, jednak chłopak nie ustępował i mocno przycisnął mnie do ziemi.- Kurwaaa zajedź ze mnie !- podniosłam głos, jednak ona jeszcze bardziej do mnie przyległ i próbował mnie pocałować.
- Eeee koleś, odwal się od niej.- zawył Mike odrywając Justina od mnie. Piosenkarz chwiejnym krokiem oddalił się od nas.
- Dzięki.- mruknęłam wstając i poprawiając swoje ubrania.
- Spoko.- odpowiedział posyłając mi uśmiech. Miałam już odchodzić kiedy chłopak chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.- Na pewno nie chcesz spróbować ?- spytał patrząc mi w oczy.
- Sorry Mike, ale serio nie, nie dość iż muszę potem samochodem wrócić do domu to jeszcze ma na głowie te dzikuski.- zawyłam patrząc na dziewczyny, które podrywali jacyś kolesie.
- To możemy teraz odwieźć auto i razem się wrócimy, bo po to tu przyszłaś by się zabawić, a nie je niańczyć.- powiedział ciągnąc mnie ku samochodom. Szybko odwiozłam swój samochód i razem z M wróciliśmy na imprezę, która dość szybko się rozkręciła, było mnóstwo osób, alkoholu i innych używek. Razem z moim nowym kolegą udaliśmy się do jego znajomych gdzie wciągnęłam swoją działkę.
Potem już bawiło mi się na luzie. Tańczyłam sobie teraz pomiędzy resztą ludzi kiedy nagle ktoś pociągnął mnie do tyłu. Gdy tylko się odwróciłam okazało się iż to Elenora.
- Co się dzieje ?- spytałam widząc jej łzy w oczach. Ona tylko pociągnęła mnie na trybuny gdzie usiadłyśmy i mocno ją przytuliłam.
- On mnie uderzył. -wychlipała zapłakana El. Spojrzałam na nią zaskoczona.
- Kto ?
- Mike.
- Czemu ?
- Bo zaczął się do mnie dobierać i go zwyzywałam.
- Poczekaj tu, ja idę po dziewczyny.- powiedziałam, po czym kazałam im iść ku El, a sama udałam się ku temu pajacowi zgarniając przy tym po drodze drinka. Gdy tylko stałam nie daleko nich usłyszałam.
- Nie mają auta, jedna już się przekonała, teraz została reszta.- powiedział Mikee, wkurzyło mnie to dlatego podeszłam do niego.
- Jesteś taki tego pewien ? -spytałam wylewając na jego głowę napój. Reszta patrzyła na nas bardzo zaskoczona.
- Suka.- powiedział podnosząc na mnie rękę, jednak ja ją w porę chwyciłam.
- A ty to co ? Mop do podłogi ?- spytałam głupio.


- Kurwaaa.- powiedział lekko mnie popychając na co ja poleciałam do tyłu zahaczając o miskę z alkoholem która potem wylądowała znowu na nim. Chłopak szybko się wkurwił, a cała reszta suszyła zęby z niego. Brunet szybko zaczął mnie gonić, a ja mimo iż lekko byłam wystawiona to biegłam ile sił w nogach, a od środka normalnie mnie rozrywało, bo on był pod wpływem narkotyków i mógł mnie nawet zabić, więc przyśpieszyłam jeszcze bardziej, a cała reszta patrzyła na to zdarzenie. I nagle zwolniłam, bo już nie mogłam i poczułam silne ramiona na mnie przez co zaczęłam się dość ostro wyrywać i klnąć.
- Kurwaaa zamknij się !- krzyknął przerzucając mnie przez jego ramię. Mimo moich krzyków i wyrywań on szedł i kiedy tylko znaleźliśmy się przy wejściu zauważyłam przycisk do nawodnienia trawy, więc kopnęłam w niego co było złym pomysłem, ponieważ potem okazało się iż jest zepsuty i całą woda wpływała do szatni, a na samym wejściu uderzyła nas fala z góry i wpłynęliśmy do środka. Mike oderwał kawałek swojej koszulki i związał moje nogi, a potem ręce, a gdy to zrobił po prostu zostawił mnie na schodach do chyba piwnicy. Wody przybywało, a ja się bałam i to bardzo. Z góry tylko słyszałam krzyki, ratujcie ich, co mogło oznaczać iż ten pajac też jeszcze nie wyszedł.


- Nina !?- krzyknął ktoś. Nie odpowiedziałam, bo akurat zjechałam pod wodę. Szybko jakoś się wynurzyłam i głęboko oddychałam. Postanowiłam się uwolnić i z trudem zdjęłam z siebie spodenki, które zdjęły chustkę z nóg, jednak góry już nie dałam. Następnie powoli zaczęłam wychodzić w górę, lecz woda płynąca falami odchylała mnie o kilka kroków w tył, co chwilę zatapiając.
Gdy tylko wydostałam się na piętro powoli krocząc. Oddychałam dość ciężko, bo kilka razy już za chłysłam się wodą.
- Nigdzie nie uciekniesz idiotko.- usłyszałam głos Mike, który miał lekko zakrwawioną twarz i stał przed mną. Szybko ruszyłam w bok niestety mój pech i zahaczyłam o szafkę przecinając sobie kawałek uda.
- Aaaaa !- krzyknęłam trzymiąc się mocno za krwawiące miejsce.
- Nina ?!- krzyknęła z góry Dan.
- Ninaa, kurwaa żyjesz ?- krzyknęła El.
- Wyłączcie to chujostwo !- krzyczała Sam.
- Jezzuuu wasze krzyki nic nie dadzą, uspokójcie się.- powiedział ktoś do nich.
- Jak mamy być spokojne, jak tam naćpany koleś ją goni i zaraz się utopią.- usłyszałam jak powiedziała Danielle i chyba się rozpłakała. Więcej już ich nie słuchałam tylko szybkim krokiem ruszyłam jak najdalej od niego. Najgorsze było to iż wody przybywało i miałam ją teraz aż po same biodra. Poczułam nagle czyjąś rękę na swoim ramieniu, odwróciłam się i szybko zgięłam przez co nie dostałam butlą, która po chwili uderzyła w szafkę i dała głośny huk.
- Zabiję cię suko.- powiedział dusząc mnie.
- Help !- krzyczałam płacząc i nagle przyszła fala przez co wpadliśmy pod wodę, on uderzył głową o szafkę i   wypłynął wychodząc gdzieś, ja szybko się też wynurzyłam i z płaczem udałam się w stronę tych schodów do wyjścia, jednak było to trudne, bo woda była mi już po same piersi. Przyśpieszyłam kroku, jednak był to błąd, ponieważ noga znowu zaczęła krwawić, ale udało mi się dotrzeć do tych schodów.
- Pomóżcie.-krzyknęłam powoli wspinając się po schodach, które były zalane wodą.
- Nina.- powiedziała Sam pomagając mi wyjść. Kiedy znalazłam się na trawie po prostu upadłam. Ręce ciągle miałam związane, a noga ciągle krwawiła.
- Krwawisz.- powiedział Justin, szybko tamując krwotok.
- Ałaaaaa- jęczałam ledwo co oddychając, bo gdy tylko znalazłam się na świeżym powietrzy wszystko mnie rozbolało.
- Trzeba ją zawieźć do szpitala.- powiedział jakiś chłopak.
- Czekaj.- powiedziała Dan rozwiązując moje ręce.
- A co z Mike'm ?- spytała El wyglądając go.
- On nie wiem czy żyje, gdy przyszła fala uderzył głową o szafkę i zniknął, a po a tym przed tem też gdzieś uderzył, bo gdy mnie znalazł był cały we krwii.- ledwo co wydusiłam i zgięłam się w pół.
- Policja jedzie.- powiedział jakiś imprezowicz kiedy jakiś blondyn wyciągnął Mike z wody. Dan i Sam chwyciły mnie i kulejąc uciekałyśmy z El jak najdalej by nas nie schwytano. Z tego ciągłego toku potem okazało się iż gdy wyciągali tego ćpuna wodę zatamowano.
- Bolii- jęknęłam gdy byłyśmy już daleko od tego miejsca.
- Już.- powiedziała El pomagając mi usiąść na ławce w parku.- Ty jesteś w majtkach ?- spytała patrząc na moje nogi.
- Brawo Elenor za spostrzegawczość.- powiedziała Danielle siadając obok mnie.
- No sorry, ale nie zauważyłam.- powiedziała.
- Gdzie zgubiłaś spodenki ?- spytała Sam podając mi jakąś bluzę.
- Związał mnie i rzucił po schodach jak najgłębiej przez co o mało się nie utopiłam, potem jakoś zdjęłam spodenki i zdjęłam chustkę z nóg i tak się pozbyłam spodenek.- powiedziałam kładąc głowę na jej ramieniu, przymknęłam oczy ciężko oddychając.
- Dziękuję w ogóle, że się za mną stawiłaś.- powiedziała El i lekko mnie przytuliła. Jedno mnie zastanawiało, jak one tak szybko wytrzeźwiały. Odpuściłam sobie myślenie i ponownie ruszyłyśmy w stronę domu. Gdy już się w nim znalazłyśmy opadłam na kanapę, obok mnie Sam, a na fotelu zasnęła El, a na podłodze Dan. Sama po chwili pomknęłam w krainę Morfeusza...


                                                           *** Z perspektywy Samanthy***

Przebudziłam się około godziny 11:00. Zdziwiłam się, że tak długo spałam, ale cóż są wakacje.
Bez chwili zastanowienia wstałam z łóżka i udałam się w stronę szafy gdzie wybrałam TEN KOMPLET, a następnie skierowałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, nałożyłam leciutki makijaż i się przebrałam. Kiedy wykonałam wszystkie czynności poszłam do kuchni i zjadłam kanapkę z naleśnikiem. Równo o godzinie 12:00 zaczęłam ubierać buty i już miałam wychodzić kiedy zaspana Nina zeszła na dół.
- Gdzie idziesz ?- spytała mnie  opierając się o ramę schodów.
- Do sklepu, idziesz ze mną ?-- zapytałam lekko się uśmiechając.
- Nie, posiedzę sobie.- mruknęła i pocałowała mnie w policzek po czym zamknęła za mną drzwi.
W powolnym tempie szłam do supermarketu, który znajdował się trzysta metrów od naszego domu, kiedy dotarłam do niego wzięłam wózek i weszłam do środka. Kupiłam dużo owoców, warzyw, piersi z kurczaka,dużo, ale to dużo słodyczy plus do tego pięć słoików nutelli bo to już u nas norma.
Kiedy zakupiłam wszystkie rzeczy wyszłam ze sklepu i skierowałam się w stronę domu.
-Sam zaczekaj !!! - krzyczały do mnie z daleka Daniell i Elenor.
-No czekam, czekam !!! - odkrzyknęłam i zaczęłam się śmiać, bo biegły bardzo dziwnie i to jeszcze na obcasach.
-Z czego tak się śmiejesz ? - zapytały mnie zdyszane.
-Z was - odparłam
-A to dlaczego ? - spytała Daniell.
-Bo wy plus bieg i obcasy to niecodzienny widok - zachichotałam ponownie
-Ta bardzo fajnie było wiesz - zrobiły zażenowaną minę i wzięły ode mnie po jednej torbie bo były bardzo ciężkie.
-A co tam u was słychać i gdzie się wybierałyście ? - zapytałam.
-Do was, bo mamy niespodziankę - zaczęły piszczeć.
-Jaką, jaką  ? - zaczęłam się dopytywać.
-To niespodzianka więc Ci nie powiemy moja droga - powiedziała Elenor.
-No błagam - nie dawałam za wygraną.
-Nie i kropka - odezwała się Daniell tym razem.
-Ehhh no dobra.

                                               *** Dziesięć minut później w domu***

Jak szalone wparowałyśmy do domu, aż Nina spadła z kanapy i szybko do nas podbiegła.
- Hej.- mruknęła Nina i wstała z podłogi, a następnie przywitała się z Danielle i Elenorą.
- Siemka.- powiedziały obie.
- A ty co taka nie w humorze ?- spytałam Ninę i wzięłam zakupy, aby zanieść je do kuchni.
- Tak jakoś.- powiedziała wchodząc do kuchni
- A to co ?- spytała Danielle podchodząc do świeżych kwiatów.
- No kwiaty.- powiedziała Nina  śmiejąc się cicho.
- Chodzi mi od kogo.- powiedziała oburzając się.
- Od Zayn'a pewnie.- powiedziała Elenora siadając przy stole.
Zdziwiłam się jak powiedziała, że od Zayn'a przecież ten dupek tak mocno ją zranił.
- Wybaczyłaś mu ?- spytałam lekko oburzona i zaczęłam chować pożywienie do lodówki i szafek.
- No niby mu wybaczyłam.- powiedziała miętosząc jakąś kartkę ze stołu.
- Oj tam.- powiedziała brunetka z kręconymi włosami.
- A ten, no właśnie, zaraz idziemy na zakupy.- powiedziałam i zaczęłam wywijać tyłkiem na każdą stronę.
- Dobra, to ja idę się przebrać.-krzyknęła Nina i po chwili przyszła ubrana w to. Kiedy wszystkie byłyśmy już w pełni gotowe popędziłyśmy do centrum handlowego, gdzie kupiłyśmy masę ciuchów.Po 3 godzinach poszłyśmy d do Starsbuck, gdzie wypiłyśmy przepyszną kawę i po kilkuminutowym odpoczynku popędziłyśmy do naszego domu.
- Ej mój kolega zaprasza nas na imprezę w dawnym liceum.- powiedziała El.
-To o tą niespodziankę wam chodziło - pisnęłam i zaczęłam tańczyć swój taniec radości, a dziewczyny śmiały się ze mnie i nie mogły uwierzyć w to co robię.
- Ale bez chłopaków.- powiedziała Dan. kładąc się na fotel.
- Popieram, to taki nasz babski wypad.- powiedziałam kładąc się na stół.Chwilę później kiedy się podniosłam dowiedziałyśmy się, że idziemy na imprezę bez chłopaków, szczerze to spodobał nam się ten pomysł i to bardzo w końcu spędzimy jakiś wieczór w naszym gronie. Impreza miała odbyć się o godzinie 19:00 przy starym liceum, a reszty miałyśmy się dokładnie dowiedzieć na miejscu
Nina była ubrana w TO, ja zaś ubrałam się w TO, El podobnie do mnie miała na sobie TO, a Dan TO.Po chwili wyszłyśmy z domu i pojechałyśmy nowym autem Niny na imprezę, włączyłyśmy muzykę na full i śpiewałyśmy.

                                                 *** Dwadzieścia minut później***
Kiedy dotarłyśmy na parkingu nie było miejsc, więc El zadzwoniła do Mike i on załatwił nam mijescówkę.
- Mike poznaj to jest Sam, Nina i Danielle.- powiedziała El przedstawiając nas.
- Chodźcie impreza się rozkręca.- powiedział szeroko się uśmiechając. Ruszyłyśmy pełne śmiechu do reszty bawiących się.
Pierwsze co zrobiłam to za jednym łykiem wypiłam kupek z alkoholem, a dziewczyny zrobiły to samo co ja.
Nina nie chciała się bawić więc poszłam z El i Dan zaszaleć. Miałam tak głupi pomysł, że wsiadłam do wózka, a dziewczyny mnie w nim woziły.
 
Niestety los chciał tak, że wpadłam w jakiś chłopaków i razem zaliczyliśmy niezłego zająca.
-Jezu przepraszam was najmocniej !!! - krzyknęłam.
-Ehhh nic się nie stało - odpowiedzieli i pomogli mi wstać.
-Dzięki - lekko się zarumieniłam.
-Fajny ten wózek co nie koledzy - powiedział chłopak, który miał najjaśniejsze włosy z tej całej paczki.
-Wózek to podstawa - zażartowałam.
-Hahah no tak - odezwali się.
-Emm a tak poza tym to Ja jestem Kieran Lemon ten to Sean Lemon ten o to rozczochrany to Dean Lemon i  Kit Tanton - przedstawił mi ich Kieran i podali mo dłonie.
- Samantha dla przyjaciół Sam - odwzajemniłam gest.
-Ładne imię - powiedział Dean.
-Bez przesady - zachichotałam.
-Uuuuu ktoś tu nam podrywa nową koleżankę - zawyli wszyscy.
 -Ej bo się zawstydzę - poinformowałam ich.
-No ok, ok  - wystawił mi język Kit.
-Jesteś tu sama ? - zapytali
-Nie przyszłam z tymi dwiema co tam tańczą ta w kwiatki to Dean, a ta podobnie ubrana do mnie to El, a tamta co leży na Justinie, znaczy on na niej to Nina. Stop, stop Ona i Justin ? - zrobiłam poker face.
-Aha no to warto wiedzieć - odezwali się wszyscy.
-Kurde co oni robią - powiedziałam i zaśmiałam się.
Przez pewien czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się na całego. Wymieniliśmy się numerami i podaliśmy adresy zamieszkania. Bardzo fajnie mi się spędzało czas z chłopakami, ale niestety Mike, który wyglądał na miłego i fajnego gościa, zaczął gonić moją przyjaciółkę i to na poważnie. On wyglądał tak jak by chciał ją zabić, nie dość, że był naćpany to jeszcze pod wpływem alkoholu.
-Kurwa !!! - krzyknęłam.
-Co się dzieje ? - zapytali mnie zdziwieni chłopcy.
-Ten psychol Mike goni moją przyjaciółkę, przepraszam was muszę jej pomóc - poinformowałam ich i pobiegłam.
-Ej Dan, El co się dzieje !!! - krzyknęłam.
-No bo, no bo ja powiedziałam Ninie, że Mike mnie uderzył. Ona się wkurzyła i poszła mu nagadać, wtedy on się na nią wkurwił i zaczął ją gonić i chyba chce coś jej zrobić - zaczęła się trząść El.
-Japierdole. Sory dziewczyny, ale teraz musimy jej pomóc więc nie rozmawiajmy potem wszystko mi wytłumaczycie.
Jak najszybciej pobiegłam za Niną i Mike, który ją niósł i po drodze związał jej ręce i nogi kawałkiem swojej koszulki. Wtedy to już kipiałam ze złości. W pewnym momencie Mike zabrał Ninę do piwnicy. Zauważyłam z dziewczynami że wody zbiera się tam coraz więcej, bo moja przyjaciółka coś kopnęła.
 Nagle straciłam ich z pola widzenia i zaczęłam panikować.

- Nina !?- krzyczałyśmy !?- Ale ona nie odpowiadała.
Usłyszałyśmy krzyki po kilku minutach i chyba coś się tam działo, ale wody było już za pas, więc nie miałyśmy jak zejść na dół.
- Nina ?!- krzyknęła Dan.
- Ninaa, kurwaa żyjesz ?- krzyknęła El.
- Wyłączcie to chujostwo !- krzyczałam
- Jezzuuu wasze krzyki nic nie dadzą, uspokójcie się.- powiedział do nas Justin.
-Czego tu chcesz pacanie !!! - krzyknęłam.
-Sam spokojnie, nie chce się kucić. Musimy pomóc Ninie, ale zachowajcie spokój.
Postanowiłam mu odpuścić, bo wiedziałam, ze teraz Nina jest najwżniejsza, a nie on.
-Ehhh no ok.
Po chwili Nina się wynurzyła z wody i krwawiła. Zatkało mnie na widok jej przeciętego uda.
. -Pomóżcie.-krzyknęła powoli wspinając się po schodach, które były zalane wodą.
- Nina. !!!- krzyknęłam pomagając jej wyjść. Nagle upadła na ziemię, a ja od razu rzuciłam się za nią
- Krwawisz.- powiedział Justin, szybko tamując krwotok.
- Ałaaaaa- jęczała ledwo co oddychając i płacząc.
-Nie płacz kochana, wszystko będzie dobrze - pogłaskałam ją po głowie.
- Trzeba ją zawieźć do szpitala.- powiedział jakiś chłopak, który przyglądał się całemu temu zdarzeniu.
Dowiedziałyśmy się, że Mike jest jeszcze na dole, ale nie obchodziło nas to. Za to co zrobił mojej przyjaciółce może nawet się teraz tam topić i zdychać palant jeden.
- Policja jedzie.- powiedział jakiś imprezowicz kiedy jakiś blondyn wyciągnął Mike z wody.
Wtedy złapałyśmy Ninę za ręce i jak najszybciej uciekłyśmy.


                                                     *** Pięć minut później***
Dotarliśmy do parku i posadziliśmy moją żabkę na ławce. Była w samych majtkach więc dałam jej swoją bluzę, aby się zakryła i nie marzła. Kiedy cała sytuacja była już opanowana poszłyśmy do domu.
Po przekroczeniu progu Nina opadła na kanapę, Ja obok niej. El zasnęła na fotelu a Dan na podłodze
-Gdy już się w nim znalazłyśmy opadłam na kanapę, obok mnie Sam, a na fotelu zasnęła El, a na podłodze Dan.Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.

                                                  *** W środku nocy***

Obudziłam się o drugiej w nocy i ledwo co podniosłam się z kanapy. Spojrzałam na ekran telefonu i miałam dwie wiadomości.

                       Śpij dobrze Sam. Dobranoc :*

                                                                           Dean


                                      Dobranoc szalona dziewczyno z wózkiem :*

                                                                                                                 Kieran

Na widok treści wiadomości, od razu na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Nie chciałam budzić dziewczyn z powodu tych sms więc na razie zachowałam to dla siebie. Strasznie zgłodniałam, więc poszłam do kuchni wzięłam jedną nutellę i powędrowałam do swojego pokoju, gdzie położyłam się na swoim łóżku, włączyłam laptopa i zaczęłam pożerać mojej słodkie dzieciątko.
Jak zwykle nic ciekawego nie działo się na Fb, ani TT. Więc po skonsumowaniu mojego dziciątka odłożyłam laptopa na szafkę nocną i odpłynęłam...............................


Mamy już 11 , mam nadzieję iż się spodoba ;*
Dziękujemy za miłe komentarze i przypominamy o rubryce SPAM :D
Całujeee Nina & Nana