niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 5

                                                               * Z perspektywy Samanthy *

Ehhhh trochę nudno było na filmie bez Niny, Harrego i Zayana. Ciągle się martwiłam, gdzie podziała się moja przyjaciółka. Chłopcy ciągle mi mówili, że na pewni są gdzieś razem z Harrym, ale trochę w to nie mogłam uwierzyć, bo jakoś Oni za sobą nie przepadają, ale mniejsza o to. Po filmie udaliśmy się do domu chłopaków i zaczęliśmy oglądać znowu jakieś filmy, tym razem horrory. Włączyli Paranormal Activity 4.
Strasznie boje się horrorów i to jeszcze w dodatku podczas burzy, Oni chyba nie uznają zasad bezpieczeństwa, bo nie wyłączyli telewizora, tylko dalej oglądali. Ciągle przytulałam się do Horanka i chyba mu się to podobało, bo ciągle się uśmiechał i szczerzył te swoje słodki ząbki. Podczas oglądania dostałam sms od Niny, że ona i Zayan nocują u nas, zdziwiłam się. Chyba coś między nimi zaczyna iskrzyć, ale co do tego to nie mam pewności.
-Ejjj ludzie, wiem gdzie jest Nina  !!!- wydarłam się tak, że każdy skierował w moja stronę swoją twarz.
-Gdzie ? - spytał Louis.
- U mnie w domu razem z Zayanem i tam będą nocować - poinformowałam całą paczkę.
-Uuuuuuu - każdy wybuczał i się śmiał.
-Oj chłopcy,, wy tylko o jednym myślicie - strzeliłam się w czoło.
-Sam wiesz co, a może ty też u nas spędzisz noc - zapytał mnie Horan z uśmiechem na twarzy.
-Hymmm, z chęcią - odparłam i odwzajemniłam uśmiehc.
-Weeeee  !!!- krzyknęli moje głuptaski.
-Emmm a ma ktoś mi pożyczyć jakąs koszulę długą, lub bluzkę ? - spytałam z powagą na twarzy.
-Ja mam, ja mam - powiedział Niall.
-Chodź do mojego pokoju - poinformował mnie po czym podążyłam za nim.
Kiedy weszliśmy do jego pokoju od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech, wszędzie było dużo instrumentów i górowała w nim biel i czerń. Wszystko było dopasowane i wyglądało ślicznie.
Uwielbiam gitary, bo sama gram. Te dźwięki wydawane podczas grania ehhh, uwielbiam to.
Z zamyśleń wyrwał mnie Horan.
- Halo, żyjesz, wolisz ta czarną czy białą ??- zapytał mnie blondyn.
-Emmm tak żyję, hymmm czarną - uśmiechnęłam się i poszłam przebrać w bluzkę, którą dał mi Niall.
-Wow pasuje do Ciebie - powiedział.
-Dzięki - puściłam mu oczko.
-Niall mogę na chwilę jedną gitarę ? - zapytałam cichutko.
-Pewnie, że tak, wybierz sobie jakąś.
-Wybrałam sobie tą, która była najbliżej mnie i usiadłam na łóżku, obok Nialla, który leżał i przyglądał się moim ruchom . Związałam włosy w niedbałego koka, aby nie przeszkadzały mi podczas grania, bo miałam zamiar coś zagrać. Kiedy zaczęłam grać blondyn wpatrywał się we mnie jak w obrazek, próbowałam się tym nie przejmować i na szczęście udało mi się. Grałam melodie z filmu "Szkoła Uczuć". Lubiłam ją, bo zawsze z mamą oglądałam ten film i  grałyśmy ją na gitarze. Kiedy skończyła niebieskooki zaczął mi bić brawa.

 
-Wow dziewczyno ty masz ogromny talent i bardzo dobrze grasz na gitarze, jestem w szoku - powiedział.
-Ehhh nie przesadzaj, każdy tak umie - zarumieniłam się lekko i chyba Niall to zauważył, bo zbliżył się do mnie i pogładził mnie po policzku.
-Nie wstydź się Sam - uśmiechnął się do mnie i znowu powrócił do pozycji leżącej.
-Ja się nie wstydzę - zaprzeczyłam
-A te rumieńce, to tak same z siebie wyskoczyły Ci na policzkach ?
-No dobra poddaje się.
- Następnym razem zaśpiewasz mi coś ? - zapytał.
-No dobra, ale nikomu ani słowa jak Ci zaśpiewam ok ?
-Ok, słowo honoru.
Kiedy zakończyliśmy rozmowę udaliśmy się na dół do reszty paczki.
-Coś długo was nie było - zachichotali wszyscy.
-Kurde no, zaraz z tond wyjdę. Jesteście pedo-berami.
-Dobra już nie będziemy - zaklaskali w ręce, a następnie zaproponowali, abyśmy zagrali w butelkę.
Zrobiliśmy kółeczko i postawiliśmy butelką po środku.
-Ja pierwszy !!! wrzasnął Louis.
-A nie bo ja !!! - krzyknął Harry, który właśnie wszedł do salonu i usadowił swój tyłeczek koło mnie.
-Może nam powiesz, gdzie byłeś i dlaczego Nina nie przyszła do kina ? - zapytałam z grozą w głosie.
-Jak tak wam zależy to powiem. No to tak wrzuciłem Nine do fonatnny, a potem ona sobie gdzieś poszła, więc ja też i dalej nie wiem co się z nią stało to tyle, a gdzie się szwendałem ? Łaziłem po mieście. A tak poza tym gdzie jest Nina ?
-Ty to jesteś powalony stary - parsknął Niall i reszta gromady.
-Głupku jak mogłeś ją wrzucić do fontanny, chyba totalnie Ci coś się poprzewracało w mózgu !!! - nakrzyczałam na niego. Wtedy lekko się przestraszył i dobrze mu tak.
-A Nina jest u nas w domu z Zayanem. Jak będzie chora to cię chyba wykastruje barani łbie - znowu podniosłam ton, ale chłopcy mnie uspokoili.
-Dobra Sam, grajmy - odezwał się Louis i zakręcił butelką. Wypadło na Liama.
-Dobra kozo, masz pocałować podłogę dziesięć razy, ale czule. 
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. To tak dziwnie, a zarazem śmiesznie wyglądało. Wyobraźcie to sobie. Liam całujący podłogę i to czule hahaha nie no.
-Dobre Tomlinson, dobre - pogratulowałam mu pomysłu.
-Ja, Ja się na was zemszczę wy demony zła - wkurzył się nasz koziołek.
Teraz on Kręcił i wypadło na Harrego.
-Emmm dobra złap Nialla za nogi i wyczyść nim podłogę, tak aby lśniła,
-Hahahahah.
-Moje ciuchy !!! - wrzasnął Niall kiedy czyścili nim podłogę. Bezcenny widok tsa.
Tym razem kręcił Harry. Wypadło na Nialla, zezłoszczonego Nialla i to porządnie.
-Co wybierasz ? - spytał lokowaty.
-Zadanie laluniu.
-Dobra jak chcesz.
-Masz przy nas całować się czule z Samanthą przez pięć minut.
-Co kurwa !!! - otworzyłam szeroko buzię.
-Nie, no Harry dlaczego ? - powiedział blondyn.
-Nie gadać mi tu tylko się całować.
Horan przybliżył się do mnie i złączył nasze usta. Gdy muskał moje usta, a ja jego czułam stado motyli w brzuchu, a nogi miałam jak z waty. Gdybym stała to na pewno bym upadła. On tak cudownie całuje omomom. Kiedy minęło pięć minut oderwaliśmy się od siebie i nastała niezręczna cisza.
-Jak było ? - zapytał przez śmiech Louis.
-A jak ma być ? - zapytałam i nie okazywałam żadnych emocji tak jak i Niall, ale na pewno mu się podobało, musiało mu się podobać, bo mi strasznie, nigdy nie zapomnę tego pocałunku.
-Dobra nie ważne grajmy dalej - odezwał się lekko speszony Niall.
Graliśmy i wygłupialiśmy się do godziny trzeciej nad ranem. Tak się śmialiśmy, że każdego bolał brzuch, więc przerwaliśmy grę i usiedliśmy na kanapie. Potem stwierdziliśmy, że nie chce się nam już nic robić, więc poszliśmy do pokoju dla gości i w niecodzienny sposób wszyscy zasnęliśmy na łóżku z laptopem. Tsaa ja jedyna dziewczyna i czwórka chłopców.
                                           
                                                                *** Nina ***
  Obudziłam się ledwo co oddychając, z czego później wywnioskowałam iż pan wielmożny Malik spał na mnie. Zaraz się chyba uduszę.
- Zayn, złaź ze mnie.- powiedziałam łagodnie, ale on dalej spał, więc przybliżyłam się do jego ucha i krzyknęłam- Ty ruska lamooo wstawaj, bo zaraz się uduszę !- krzyknęłam, a ten natychmiastowo wstał. Zaśmiałam się na ten widok.
-Jezus, ale się wydarłaś.- powiedział masując sobie ucho.
- Spałeś na mnie głupolu,- powiedziałam siadając po turecku.
- Serio ?- spytał zaskoczony.
- Tak, ale jak ci mówiłam spokojnie to ani rusz, a ja się dusiłam, więc musiałam trochę być zła.- zawyłam puszczając mu oczko.

- Ale za tą ruską lamę to pożałujesz.- powiedział wstając i podchodząc do mnie, ja zaczęłam uciekać na dół,  gdzie okazało się później była cała reszta. Wpadłam do salonu i schowałam się za kanapą. Siedziałam tak chyba z 2 minuty póki nie usłyszałam.
- Lepiej wyjdź ,bo pozbędę się twojej nutelli.- krzyknął Zayn. Szybko wyszłam i pobiegłam do kuchni gdzie Zayn stał z łyżką w ręce. Wybuchłam głośnym śmiechem na widok niego.
- Przeproś.- powiedział przygniatając mnie tą łyżką do ściany.
- Ruskooo lamooo przepraszam, wybaczysz mi.- powiedziałam robiąc maślane oczka i przybliżając się do szklanki z wodą. Gdy lekko ją chwyciłam szybko wylałam wodę na Zayn'a i uciekłam do reszty.
- Zabiję cię !- krzyczał Zayn na cały dom.
- Ha ha ha !- wyłam z niego, bo wyglądał serio jak lama. Ha ha.
- Co się wam dziś dzieje ?- spytał śmiejąc się z nas Louis.
- Nie wyspali się.- powiedział Liam ryjąc z nas banie.
- No, ale Nina, chyba nie pozwolisz bym musiał zjeść twoje słodkości.- powiedział Zayn, stojąc z ogromną łyżką i słoikiem mojej słodkości.
- Eeee Malik lepiej tego nie rób.- powiedziała ostrożnie Sam.
- Niby czemu ?- spytał biorąc na łyżkę czekolady i wsadził sobie ją do ust. Szybko ruszyłam w jego stronę i wyrwałam mu słoik uderzając go tą ogromną łyżką w tyłek. Reszta normalnie tarzała się po podłodze.
- Nigdy więcej tego nie rób.- powiedziałam grożąc mu łyżką.
- To bolało.- powiedział masując sobie tyłek.

- Zrozumiałeś ? -spytałam mrużąc oczy.
- Tak mamusiuuu.- zawył udając małego chłopca.
- No już lepiej idź się ubrać, bo wyglądasz jak ...- i nie dokończyłam, bo zapewne by mi zjadł całą nutellę.

- No już idę.- powiedział pokazując mi język.
- Witam - powiedziałam kłaniając się całej reszcie przyjaciół.
- No my też ciebie witamy.- powiedział Niall posyłając mi uśmiech.
-  Dobra ja idę, bo się z wami nie dogadam.- powiedziałam ruszając do swojego pokoju. Tam szybko wzięłam prysznic i ubrałam to , włosy wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone i lekko się wymalowałam, po czym wyszłam z łazienki i udałam się do reszty na dół, gdzie był już nawet Zayn, ale ubrany.
- Co dziś robimy ?- spytał Harry. Spojrzałam krzywo na niego i nic nie odpowiedziałam. Mam go głęboko gdzieś za wczoraj.
- Może byśmy się wybrali na melanżyk cuuu ?- spytał Louis jedząc marchewkę. Rozbawił mnie, jednak nic nie powiedziałam tylko zerknęłam na Sam, która się na to zgodziłam co mnie zdziwiło, bo na nie cierpi imprez. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- No co ? -spytałam wpierdzielając kanpke.
- Idziesz z nami ? -spytał się Liam.
- Nie wiem.- powiedziałam wzruszając ramionami, po czym wstałam, wyjęłam z lodówki mleko i wypiłam z gwinta.
- Oj no weź, fajnie będzie.- powiedział Niall szeroko się uśmiechając.
- Zobaczy się.- powiedziałam posyłając im uśmiech.
 


                                                           *** Wieczorem ***
Cały dzień spędziłam z tymi głupolami, siedzieliśmy w domu i poznawaliśmy się grając w różne gry, jedząc, śpiewając i oglądając Sponge Boba. Powiem wam iż ich polubiłam, ale i tak mam obawy i nie zmienię zdania. A co do Harre'go to cały dzień mnie unikał, no i dobrze, bo bym mu te loczki za to wczorajsze powyrywała. Ale wracają do rzeczywistości to chłopacy są u siebie, bo poszli przygotować się na melanż i mają po nas przyjść. Oczywiście Samantha poszła zaraz się ubierać, a ja poszłam zjeść jeszcze coś. ...


No tak mamy V hue hue hue :D Lamy moje ha ha :D * Nasze :P  Dziekujemy za liczne komentarze pod IV , jesteście niesamowici :) Jak zauważyliście jest stworzona rubryka spam, więc możecie tam spamować ile chcecie, chętnie zajrzymy :D
Wracając do rozdziału, to ciekawi was co się stanie na imprezie, a będzie się działo bo to ich 1 imprezka. Zapraszamy na VI i no i kochamy was ;* Pozdrawiają Lamy Ruskie ;* ( Nina & Nana )

sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 4.

                                                         * Z perspektywy Samanthy*

Jestem taka szczęśliwa,  że spotkałyśmy dzisiaj zespół One Direction, nie mogę przestać myśleć o tym, że byłam u nich w domu i z nimi rozmawiałam. Tego uczucia nie da się opisać słowami, zaraz chyba eksploduje na serio, nawet ręce mi się już trzęsą. Najbardziej moją uwagę przykuł niebieskooki blondyn, jest taki miły,słodki i kochany i strasznie się o każdego troszczy. Chyba się w nim zauroczyłam, bo odkąd go poznałam nie mogę oderwać od niego wzroku, a gdy on zerka na mnie rumienie się. Jak się z nimi zapoznamy to chyba będę spędzać z nim każdą wolną chwilę, o ile On i reszta zespołu będzie chciała z nami utrzymywać jakiś kontakt. Nie zależy mi na sławie, ani na niczym innym, chyba powoli się zakochuje w Niallu, jeszcze go dobrze nie znam, ale już wiem, że to jest właśnie moja druga połówka. Po dzisiejszym dniu mogę stwierdzić, że chłopcy są zajebiści i mają niesamowite poczucie  humoru, szaleni Oni hehe. Strasznie się wkurzyłam na Nine, bo zamiast normalnie z nimi porozmawiać strzela fochy, to nie było miłe, pokazała się ze swojej gorszej strony i niby dlaczego po dwóch miesiącach to wszystko ma się skończyć ? Przecież, jak się zaprzyjaźnimy to nawet za rok, dwa możemy być z nimi w kontakcie, ale Ona zawsze musi mieć swoje zdanie..... Dobra już o tym nie myślę, bo się zadręczę zaraz na śmierć.
W prawdzie było już późno, ale poszłam wziąć szybki prysznic i zmyć makijaż. Kiedy wyszłam z kabiny przebrałam się w moją słodziutką piżamkę, którą kocham nad życie,  nawet jak bluzka będzie mi sięgać do piersi i tak będę ją nosić. Kiedy skończyłam wszystkie czynności usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Ciekawe jak ja jutro wstane skoro jest godzina 2:30 hymmm. Chyba Nina będzie musiałą użyć drastycznych środków wobec mnie. Na laptopie weszłam szybko w FB, TT i bloggera. Nic ciekawego się nie działo, więc odłożyłam lapka na półkę i odpłynęłam.

                                                       * Kilka godzin później*

Przebudziłam się około godziny 10 i najdziwniejsze było to, że byłam cała i zdrowa. Przypuszczam, że Nina jeszcze nie wstała i chyba nawet lepiej, że jeszcze sobie smacznie niunia. Poleżałam sobie na łóżku pięć minut, po czym udałam się do łazienki, aby wziąć szybki prysznic i zrobić sobie make-up. Dzisiaj wybrałam
Ten luźny komplecik, bo nie mam zamiaru się stroić dzisiaj nie ma żadnej imprezki więc jest luz. Kiedy się ogarnęłam poszłam do kuchni i zaczęłam przyrządzać naleśniki, my z Niną je uwielbiamy, cał świat mógłby być z naleśników i w ogóle to by było coś, a nie cegła, cegły sobie nie zjem i w tym jest problem ehhhh..
Po piętnastu minutach do kuchni przyszła moja przyjaciółka, widać po niej było, że chyba się nie wyspała, bo wygląda marnie.
-Siemka, jak tam poczucie humoru ?- spytałam.
-Hej, normalnie, a jak ma być ?! - podniosła lekko ton i zagryzła mocno zęby.
-Jezu przecież tylko pytam, więc może trochę wyluzuj co ?
-OMG nie możesz chociaż raz się zamknąć ? Najlepiej idź do tych swoich przydupasków z nimi się najlepiej dogadujesz.
Teraz to już przesadziła.
-Nina ogarnij się !!! Dlaczego ich tak nie lubisz ? Przecież są fajni, mili, mają tak samo zryte banie jak my, więc powiedz mi dlaczego ich tak nienawidzisz ?
-Japierdole, przecież Oni i tak mają nas w dupie, znaleźli sobie zabaweczki i ty myślisz, że będzie fajnie kobieto ? I tak nawet jak byśmy się z nimi zadawały to za dwa miesiące Oni by o nas już zapomnieli, bo my wyjeżdżamy do Polski, więc ja nie wiedzę sensu, aby rozpoczynać z nimi znajomość Sam.
-To, że wyjeżdżamy do Polski za dwa miesiące wcale nie oznacza, że musimy z nimi zakończyć znajomość, aha i Oni się nami nie zabawiają, ani nic z tych rzeczy. Trochę się o nich wczoraj dowiedziałam, bo w porównaniu do ciebie nie strzelałam fochów i nie okazywałam im tego, że ich nienawidzę, mogłaś się chociaż postarać udawać, że ich lubisz. Wiesz co skończmy już temat, bo nie chce mi się z tobą gadać, jesteś pieprzoną suką bez uczuć !!!- wydarłam się na nią, bo miałam już dosyć tych jej ciągłych dąsów, co ona sobie w ogóle myśli, że jak będzie tak robiła to każdy będzie ją lubiał i popierał ? Nie, myli się i to bardzo.
-Sama jesteś pieprzoną suką bez uczuć !!! - odkrzyknęła mi i pobiegła do swojego pokoju, a ja do swojego.
Dlaczego zawsze ranek musimy zaczynać od kutni ?? - zadawałam sobie to pytanie póki drzwi do mojego pokoju się nie otworzyły. Stanęła w nich zapłakana Nina.
Gdy ujrzałam, że jest w takim stanie jak Ja machnęłam ręką, aby do mnie podeszła. Usiadłyśmy koło siebie i wtuliłyśmy się w siebie.
-Przepraszam - wyszeptałam poprzez łzy.
-Nie to ja przepraszam, nie powinnam być taką zimną suką i mieć na wszystko wyjebane - wykrztusiła z siebie.
-Nie mów tak, nie jesteś zimną, przepraszam nie mogę tego powiedzieć, ale nie jesteś. W prawdzie nie raz nam odbija, ale i tak jesteś moim kochanym kotem, którego kocham nad życie - uśmiechnęłam się leciutko.
-Dziękuje - odparła i zaczęłyśmy się śmiać.
-To jak, zgoda ? - zapytałam i podniosłam się z łóżka.
-Tak zgoda, przyjaciółki na zawsze ?
-Tak - powiedziałam i przytuliłyśmy się ponownie.
-Dobra koniec tych czułości, bo zaraz znowu się popłaczę, zresztą pewnie już wyglądam jak potwór, więc muszę iść nałożyć nowy makijaż, a ty kochana idź się ubrać. 
-Bez słowa wyszła z mojego pokoju. Poszłam do łazienki poprawić makijaż, zajęło mi to z dziesięć minutek, bo ciągle coś mi nie wychodziło. Kiedy skończyłam zeszłam na dół, gdzie czekała już na mnie Nina, była ubrana w TO, też dzisiaj postawiła na dres, ale w troszkę modniejszej wersji niż moja.
-Ślicznie wyglądasz - uśmiechnęłam się do mojej kochanej siostrzyczki.
-Ty też kocie - odparła.
Razem zasiadłyśmy do stołu i zaczęłyśmy pożerać naleśniki z nutellą, bitą śmietaną i żelkami. Chyba nie wspominałam, że uwielbiam naleśniki z nutellą, tsaaaa to najlepsze danie na całym świecie omomom *_*
Po skończeniu posiłku, umyłyśmy brudne naczynia i zabrałyśmy się za oglądanie komedii romantycznej " Keith". Ten film jest cudowny i oglądałyśmy go już chyba z milion razy, nigdy nam się nie nudzi, zawsze na nim płaczemy.  Kiedy tak sobie płakałyśmy, dostałam sms, zdziwiłam się bo był od Nialla.

                           Hej Samantha, macie może ochotę pójść ze mną i z chłopakami do kina ?

                                                                                                                                   Niall
-Ej Nina, masz ochotę pójść do kina ? - zapytałam z bananem na twarzy moją przyjaciółkę.
-Emmm a z kim ? - zapytała ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
-Z chłopakami, tych, których tak bardzo nie lubisz - powiedziałam z sarkazmem.
-Musimy ?
-No błagam Cię, proszę, proszę, proszę - zaczęłam ją błagać na kolanach.
-Ehhh no dobra, ale to tylko ze względu na Ciebie, bo widzę, że coś ciągnie cię do tego blondyna.
-Dziękuję Ci, jesteś wielka, wynagrodzę Ci to obiecuję !!! - wykrzyczałam jej to do ucha.
Jak Nina się zgodziła, od razu odpisałam Niallowi

                                          Hej, pewnie, że tak, ale gdzie i o której ?

                                                                                                         Sam
Niall dość szybko odpisał i to mnie bardzo zdziwiło.

                                      Za dziesięć minut pod waszym domem.
                                                                                                           Niall

-Nina, za dziesięć minut, chłopaki po nas przyjadą szykuj się !!! - krzyknęłam tak, aby mnie usłyszała w swoim pokoju.
-Ok !!! - odkrzyknęła równie głośno jak ja.
Miałam dzisiaj sobie paradować w dresach, ale nie poparaduje, bo nie będę siedzieć w domu, ehhh idę się przebrać i chyba ubiorę TO, a raczej na 100% się w to ubiorę. Kiedy się przebrałam , poprawiłam makijaż i rozpuściłam włosy, zeszłam na dół do Niny, która była ubrana w TO. Myślimy tak samo, bo zazwyczaj ubieramy się podobnie i to bardzo. 
-Hahaha znowu, mamy podobne ubrania - zachichotała moja przyjaciółka.
-Huehue no - także się zaśmiałam.Po kilku wymianach zdań usłyszałyśmy, że ktoś puka do drzwi, już wiedziałyśmy kto to, więc poszłyśmy otworzyć chłopakom.



                                                           *** Nina ***
 Gdy tylko Sam otworzyła drzwi ukazał się nam cały zespół, niestety w gronie nie było Zayn'a z czego potem dowiedziałam się iż poszedł jakąś załatwić sprawę z Perrie. Nie żebyście sobie myśleli iż mi się podoba czy coś tylko czuję iż on też dużo w życiu przeszedł. Ale wracaj do rzeczywistości to waśnie szłam z matołami do kina. MASAKRA.
- Widzę, że zdecydowałaś się na kolejne spotkanie z nami.- powiedział Harry gdy szłam lekko z tyłu za nimi.
- Na pewno nie zrobiłam tego dla ciebie tylko dla mojej przyjaciółki.- mruknęłam nie patrząc w jego stronę. Spojrzałam na przód i okazało się iż Niall i Sam prowadzą, Louis i Eleonora szli za raz za nimi wraz z Liam'em i Daniellą. Ja oczywiście musiałam iść z tym pacanem.
- Coś ty taka dziś zamyślona- spytał Harry lekko tykając mojego ramienia.
- Nie mam humoru, po prostu. - powiedziałam lekko zerkając na niego. Chwilę później przechodziliśmy obok różnych budynków, zostało na tylko przejść przez park i jesteśmy. Przechodziliśmy właśnie koło ogromnej fontanny.
- Oooo- zawył loczek i spojrzał chytrze na mnie, po czym zaczął mnie gonić.
- Harry nawet się nie waż idioto.- krzyknęłam. Najgorsze było to iż cała reszta już pewnie czekała nas w w kinie. Harry podbiegł do mnie, przerzucił mnie przez ramię i wrzucił mnie do wody. Gdy tylko się wynurzyłam.
- Harry pojebało cię ?- krzyknęłam na niego, bo ten zrywał się ze śmiechu.
- Pomóc ci ?- spytał się, ale ja mu tylko pokazała faka i próbowałam wyjść.
- Pomogę ci.- powiedział jakiś nie znajomy chłopak. Chwyciłam go za rękę i wyszłam.
- Dzięki.- powiedziałam.
- Spoko.- mruknął i odjechał na deskorolce, zanim ja spojrzałam na niego.
- O widzę, że wyszłaś.- powiedział śmiejąc się Styles.
- Weź się kurwa od mnie odpierdol.- powiedziałam wyciskając koszulkę, następnie zdjęłam buty i je też wycisnęłam. Dobrze, że mam makijaż wodoodporny.
- Nie musisz być od razu taka zła.- zaśmiał się.
- Chłopie nic ci nie zrobiłam więc , nie najeżdżaj na mnie.- krzyknęłam.
- Zrobiłaś, ciągle o coś się do nas dopierdalasz.- krzyknął wkurwiony.
- Jaa ? Chyba ci się coś pomyliło chłopczyku.- powiedziałam patrząc na niego z kipną.
- Przynajmniej nie mam do każdego pretensji tak jak ty do Sam, która po prostu chce się z nami zaprzyjaźnić.- krzyknął wkurwiony.
- Nie wiesz jaka jestem, dobrze ?! Nie wiesz ile przeszłam, nie wiesz że czemu się tak zachowuję, więc się odpieprz od mnie, bo cię mam już dość.- powiedziałam donośnym głosem. On spojrzał na mnie z politowaniem i odszedł. Będzie mi tu wypominał jaka jestem. No dziękuję. A myślałam iż go polubię a tu Bum. Teraz ciekawe jak zajdę do domu skoro nie znam drogi. Ruszyłam na przeciwko siebie cała mokra. W dodatku było coś już po 14:00 a do kina nie pójdę w takim stanie. Szłam i szłam, wreszcie zobaczyłam grupkę skate, pomyślałam iż może powiedzą mi drogę do mojego domu. Dobrze, że chociaż adres znam.  Podeszłam i jeden z nich bardzo przypominał mi chłopaka, który pomógł mi wyjść z tej okropnej fontanny.
- Eee hej, moglibyście mi pomóc ?- spytał podchodząc do ich grupki.
- No jasne.- powiedział jeden z nich.
- Moglibyście mi pokazać drogę na ulicę Holwinston 34 ?- spytałam lekko się uśmiechając. Chłopacy po chwili mi wytłumaczyli. Podziękowałam im i szybkim krokiem udałam się w stronę domu, na dodatek zaczął wiać wiatr przez co pewnie zachoruję. Szłam i szłam aż wreszcie na kogoś wpadłam.
- Eee sorry.- powiedziałam nawet nie patrząc na poszkodowanego.
- Nina ?- spytał mnie chłopak.

- Ee tak.- powiedziałam, po czym odwróciłam się do niego twarzą i okazało się, że to Malik.
- A tobie co się stało ? -spytał tykając moich mokrych włosów.
- Harry wepchnął mnie do fontanny.-powiedziałam.
- A nie mieliście iść do kina ?- spytał przeczesując swoją szopę.
- Mieliśmy a iż ja musiałam iść z tym pacanem to wylądowałam w wodzie, potem się pokłóciliśmy dość ostro, no i stwierdziłam iż w takim stanie nie pójdę do kina.- powiedziałam, po czym spojrzałam w jego paczydełka.
- A o co się pokłóciliście jeśli można wiedzieć ? spytał wyciągając paczkę papierosów i zapalając jednego.- Chcesz jednego ?- spytał 

- Nie, dzięki.- mruknęłam.- On twierdzi, że nie próbuję was polubić, iż jestem chamska, że nie dopuszczam Sam do was.- powiedziałam oparta o jakiś budynek.
- Ehh nie przejmuj się nim, ja też nie raz tak z nim miewam, kłócimy się, a potem wszystko wraca do normy.- powiedział. Po jego zachowaniu stwierdziłam iż on też jest coś nie w humorze.
- A jak spotkanie z Perrie ?- spytałam oglądając jego reakcję.
- Skąd o tym wiesz ?-spytał lekko zaskoczony.
- Chłopcy.- powiedziałam.
- Ehhh ciągle prawie się ze sobą kłócimy, mam wrażenie, że ona mnie zdradza jednak jeszcze jej nie przyłapałem, po za tym ciągle miewa do mnie jakieś pretensje co zaczyna mnie naprawdę męczyć.- powiedział, a pojedyncza łza spłynęła mu po policzku.

- Może po prostu do siebie nie pasujecie ? -spytałam.
- Możliwe.-powiedział dopalając papierosa.
- Dobra ja już idę do domu, bo robi się coraz zimniej.- powiedziałam przeczesując swoje włosiska.
- Mogę cię odprowadzić ?-spytał patrząc na mnie.
- Jasne.- powiedziałam szeroko się uśmiechając.

                                                        *** 15 minut później ***
- Wejdziesz ?- spytałam gdy staliśmy już przy naszym domie.
- Nie chcę się narzucać.- powiedział lekko się uśmiechając.
- Nie narzucasz się głupku.- powiedziałam pokazując mu język.- Chodź.- zawyłam ciągnąc go do środka. Gdy tylko weszliśmy, zrobiłam mu coś do picia i poszłam się szybko przebrać w to, po czym przeczesałam włosy i udałam się na dół, gdzie Zayn oglądał coś w telewizji.
- Co oglądasz ?- spytałam siadając z miską chipsów obok niego.

- Jakiś film.- powiedział i spojrzał na mnie.
- Masz.- powiedziałam dając mu miseczkę, a sama udałam się po słoik nutelli i łyżkę.
- Ty to sama zjesz ?- spytał gdy siadłam ponownie obok niego z ogromnym słoikiem czekolady.
- Nom.- zawyłam szerząc się.- Chcesz trochę ?- spytałam gdy patrzył na mnie. Kiwnął głową.
- I tak ci nie dam.- powiedziałam pokazując mu język.

- I tak sobie weznę.- powiedział łaskocząc mnie.
- Ha ha ha Zayn, przestań !-krzyczałam przez śmiech.- Oh wreszcie.- mruknęłam, ale mulat był szybszy i zajebał mi słoik, po czym włożył sobie ogromną łyżkę słodkości do buzi. Pokazał mu język i skrzyżowałam ręce.
- Oj no już się nie fochaj.- powiedział oddajądz mi słoik i dając buziaka w policzek. Lekko się zarumieniłam i zaczęłam wpierdzielać słodkość sama, ponieważ on stwierdził iż to jest za słodkie dla niego, a po za tym jadł żelki i chipsy na raz.  Gdy tak oglądaliśmy film zaczęło grzmieć.
- O fuck. - pisnęłam gdy burza się rozpętała.

- Nie gadaj, że się boisz.- powiedział Zayn gdy tylko telewizor został wyłączony.
- No boję się, noo.- powiedziałam skulając się w kulkę.
- On no chodź tu.- powiedział.- Wiesz nie chcę cię martwić, ale jest już dość późno, a mi pasowałoby wracać do domu.- powiedział z politowaniem.
- No chyba cię pogieło, że mnie teraz tak zostawisz, a po za tym nie puszczę cię w taką pogodę.- powiedziałam oburzona.
- Żartowałem.- mruknął przytulając mnie.- Napiszę do reszty, że zostaję u ciebie na noc.- powiedział pisząc sms'a. Po chwili dostał odpowiedź iż Sam zostaje u reszty chłopaków też na noc.
- Chodź to cię zaprowadzę do łazienki.- powiedziałam ruszając schodami na górną część.- Więc tu jest twój pokój, tam masz łazienkę, ręczniki już tam są, więc jak byś jeszcze coś chciał to pokój obok- zawyłam pokazując na różowe drzwi.
- Ok, dziękuję.- powiedział całując mnie w policzek, a następnie wszedł do pokoju i zaczął się rozgaszczać. Ja zaś ruszyłam do siebie, wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i ubrałam to, włosy zaś spięłam w koka. Wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam ku swojemu łożu jednak szybko zawróciłam gdy zagrzmiało dość ostro. Pisnęłam i udałam się do pokoju gdzie znajdował się Zayn.
- Śpisz ?- spytałam wyglądając za drzwi.

- Nie, a co ?- spytał zamykając okno, ponieważ palił.-Boisz się ?- spytał, ja tylko kiwnęłam głową, on podszedł do mnie i razem poszliśmy do mnie, on w samych bokserkach, a ja w skąpej piżamce.
- Dobranoc.- powiedział kładąc się obok mnie.
- Dobranoc.- mruknęłam zamykając oczy....

No to mamy już IV :D Ciekawe czy wam się spodoba hue hue hue ? Dziękujemy za miłe komy pod tam tym rozdziałem, ale też prosimy o komentowanie tego :)
Pozdrowionka Nina & Nana <3

środa, 20 lutego 2013

Rozdział 3







                                                     * Z perspektywy Ness *
Przebudziłam się dość wcześnie, nie wiem czy to przez zmianę czasową czy też może przez coś innego, ale gdy spojrzałam na zegarek była godzina 6:30. Wiedziałam, że już nie zasnę, więc postanowiłam podnieść swój szanowny tyłeczek z łóżka. Kiedy przetarłam oczy olśniło mnie, że mój nowy pokój jest naprawdę duży i bardzo śliczny. Biel i gdzieniegdzie  piaskowy kolor bardzo do siebie pasowały. Uwielbiam takie kolory, ale i tak niebieski rządzi. Miałam dużo plazmę na ścianie, a pod nią kominek. Zawsze marzyłam o swoim własnym kominku są takie sweet .W pokoju było dużo foteli i mebli to raczej jest oczywiste. Ale, gdy rozejrzałam się dokładniej zauważyłam naprawdę, ale to naprawdę ogromną garderobę.
-Jest !!! - krzyknęłam, ale po chwili się opanowałam, bo przecież nie mieszkam tu sama.
Moją uwagę przykuły także białe drzwi, które znajdowały się po prawej stronie garderoby. Zaciekawiona podążyłam w tamta stronę i pociągnęłam za klamkę. Moim oczom ukazała się łazienka i to naprawdę śliczna.
Było w niej wszystko, prysznic, wanna z hydromasażem, duże lustro, które było na całej ścianie, dwie umywalki, sweet kibelek i szafeczki na kosmetyki. To chyba marzenie, każdej dziewczyny. Mogę stwierdzić, że to ja jestem tą szczęściara, która ma tak wypasioną łazienkę, garderobę i pokój. Tak to ja Samatha Williams możecie mi pogratulować takiego cudownego pokoju. Emmm mi chyba naprawdę już odbija, no ale co ja na to poradzę ? Właśnie nic. Teraz to mi pozostaje pójść obudzić w jakiś dziwny sposób Nine i to tyle.
Nina miała pokój tuż na przeciwko mnie, więc nie było problemu, aby do niej wparować i ją obudzić. Już chciałam wejść, a raczej wbiec, ale nie zrobiłam tego, bo mnie olśniło. Pobiegłam do kuchni i wyjęłam garnek i łyżkę, wiedziałam, gdzie co leży, bo babcia Niny nam mniej więcej powiedziała. Po cichu podążyłam w stronę pokoju mojej psia psióły, weszłam do środka i tuż nad jej głową zaczęłam stukać łyżką w garnek.
-Spadaj z tond lamo !!! - wydarła się i zakryła głowę poduszką.
-Nieeee i sama jesteś lamą, ale ruską i co łyso Ci ? Wstawaj i chodź idziemy zwiedzić nasz nowy dom, a potem robimy wypad na miasto okey, czy mam użyć siły ?
-Jezu weź wyjdź i sprawdź czy nie ma Cię w kuchni.
-Czekaj chwilkę.... Wiesz co ty lepiej sprawdź czy masz wodoodporny makijaż lamo ruska - zachichotałam i wylałam na nią wiadro zimnej wody.
Od razu zerwała się jak opętana z łóżka i spojrzała na mnie złowieszczym wzrokiem.
-Chcesz zginąć mendo ? - zapytała i rzuciła się na mnie.
 Po chwili leżałyśmy już razem na podłodze i się śmiałyśmy. Teraz to byłyśmy razem mokre i śmiałyśmy się jak jakieś chore psychicznie no i umysłowo tez. Dobrze, że dywan nie był aż tak mokry, gorzej z jej pięknym różowym łóżkiem, bo spływała z niego woda. Nina miała różowy pokój, z różowym łóżkiem, dywanem i meblami no i też miała kominek. Weeeee, aż dwa kominki w domu, może są tu jeszcze jakieś ? Hymm trzeba to obczaić i to zaraz. Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się widok z za jej okna, ehh marzenie, chyba będę przebywać u niej całe dnie i noce. Tak myślę, że to bardzo dobry pomysł.
Dopiero po chwili ogarnęłam, że też ma garderobę i swoją własną łazienkę. Jej dziadkowie naprawdę się postarali, musimy im to kiedyś wynagrodzić
Kiedy skończyłam podziwiać jej pokój, ruszyłyśmy zwiedzać resztę pokoi. Jadalnia była ogromna i górowały w niej odcienie bieli i czerni, Salon był niebiesko-szary i miał ogromną kanapę plus do tego ogromną plazmę, full wypas, było jeszcze wiele mebli, ale za dużo do opowiadania. W domu znajdowała się także kuchnia cała czerwona z czarnymi meblami, dwie sypialnie, dla gości i trzy oddzielne łazienki. Jak na nas dwie to bardzo dużo tych wszystkich pokoi tutaj jest. Ostatnim naszym celem był ogród, szybko pobiegłyśmy w jego stronę, a gdy wyszłyśmy na zewnątrz zaniemówiłyśmy przed domem, był ogromny basen, kilka leżaków i beżowa kanapa no i wiele roślin.
-Jezu jak tutaj pięknie !!!- wydarłam się na cały głos.
-No i to jak, ja chyba zatulę moją babcie i dziadka na śmierć.
-To ja też - zachichotałam.
-Ej Sam  popływamy wieczorem, teraz chodźmy na miasto i zaszalejmy co ty na to ?
-To idziemy - powiedziałam i zaczęłam podskakiwać jak mała dziewczynka ze szczęścia.
Nie wiem jak to zrobiłyśmy, ale bez żadnych przeszkód udało się nam dojść do centrum handlowego, emmm tak jak by, bo Nina potknęła się raz o śmietnik i zaliczyła glebę tuż obok jakiegoś dziecka i niby wtedy przypadkowo lód którego jadło spadł na jej twarz tsaa, oczywiście poszłyśmy do łazienki jak doszłyśmy do centrum i zmyłyśmy to coś z jej twarzy. 
                                                 * Dwie godziny później*
-Nina ja już nie mam siły, chodź usiądźmy na jakiejś ławeczce i chodźmy coś zjeść ok ? - zapytałam błagalnym tonem moją przyjaciółkę.
-Ehhh no dobra, zresztą ja też już padam, w końcu wiesz w ciągu dwóch godzin mamy piętnaście torb z ubraniami, nie wiem jak my to zaniesiemy do domu.
-Tego to ja też nie wiem, ale kit z tym daaaaajjjjj mi jeśćććććććććć !!!!! - wydarłam się tak, że każdy się na mnie zaczął gapić w sklepie.
-Nie drzyj się tak, kobieto spokojnie - powiedziała moja psia psiułka.
-Aleee... - nie dokończyłam bo ktoś mi znowu przerwał, tak to była Nina.
-Żadne, ale do żadnej restauracji nie idziemy, chodź do jakiegoś supermarketu i kup sobie żelki, pasi ?
-Pasi - odparłam uradowana i pobiegłam w stronę supermarketu.
Kiedy weszłam do środka, ruszyłam w stronę żelków. Uwielbiam żelki Frugo, omomo są takie pyszne, myyyy. Gdy zbliżyłam się do pułki u już wyciągnęłam rękę po żelki, jakiś typek z kapturem na głowie i cudownymi błękitnymi paczadełkami sprzątnął mi je sprzed nosa, a to była ostatnia paczka. Zabiję go zaraz.
-Ejjj to moje żelki !!! - krzyknęłam w stronę chłopaka.
-A są podpisane, że są twoje ? - zapytał spokojnie.
-Nie, ale są moje, miałam je już brać, a Ty sprzątnąłeś mi je z przed nosa - odparłam i usiadłam na środku podłodze po turecku.
-Ohhh bardzo straszne, byłem szybszy więc są moje - powiedział i wystawił mi język, po czym chciał już odchodzić, ale nie dałam mu.
-No wiesz co, mój Jymy domaga się jedzenia, bo nic nie dostał od samego rana, wiesz jak on cierpi ? - powiedziałam i zrobiłam słodką minę.
-Ehhh, szkoda mi twojego Ymyego, ale mój Jony tez umiera z głodu, cóż tym razem ustąpię, ale nigdy tego nie robię, bo po prostu nie robię - odpowiedział i podarował mi żelki.
Bez chwili zastanowienia się w niego wtuliłam i mu podziękowałam.
-Jak masz na imię spytałam po chwili ?
-Emmm Niall, a ty ?
-Ja jestem Samantha, dla przyjaciół Sam - uśmiechnęłam się do błękitnookiego chłopaka.
Gdy odchodził zdjął kaptur, ale po chwili go założył. Skądś go kojarzę, ale nie wiem skąd, oj trudno, może go jeszcze spotkam, ma takie biste oczka i jest taki seksowny omomomo, a co do tego kaptura to chyba go zdjął specjalnie, abym go kiedyś rozpoznała jeszcze, ale mniejsza o to.
-Eeeee co Ty robisz ? - zapytała zdziwiona Nina.
-Wiesz co siedzę znowu na podłodze, bo miałam focha, na takiego chłopaka, bo zabrał mi z przed nosa żelki, ale po kilku minutach zmagań oddał mi je. Miał na imię Niall i miał niebiańskie błękitne oczka *_*.
-O to fajnie, a masz jego numer ? - zapytała
-Niestety nie - posmutniałam.
-Oj na pewno się jeszcze spotkacie, zobaczyć - przytuliła mnie i poszłyśmy w stronę kasy. Zapłaciłyśmy za żelki i bitą śmietanę Niny, tak ona ją uwielbia, zresztą ja też, najbardziej kochamy się w niej tarzać i nią w siebie pryskać huehue. Kiedy wyszłyśmy z centrum udałyśmy się do najsławniejszej kawiarni w Londynie"Starbucks coffe". Zawsze chciałyśmy wypić w niej sweet kawkę.

Kupiłyśmy takie dwie, nie chciało się nam siedzieć w środku, więc udałyśmy się w stronę wyjścia. Już chciałyśmy wychodzić, kiedy wpadł na nas jakiś chłopak i cała zawartość kubeczka wylądowała na nas. Wkurzyłyśmy się i to totalnie.
-Pacanie jak łazisz !!! - wydarła się Nina
-Przepraszam, was bardzo, ale to naprawdę - zauważyłam, ze chłopak był lekko zakłopotany więc nie wydarłam się na niego jak zrobiła to moja przyjaciółka.
-Kurwa, mogłeś patrzeć jak łazisz !!! - ponownie się wydarła na tego bezbronnego chłopaka.
-Uspokój się Nina, to też nasza wina, bo się zagadałyśmy. Już spokojnie, nie wydzieraj się tak - zwróciłam jej uwagę. 
Wtedy chłopak zdjął kaptur i ujrzałam go, właśnie go, chłopaka z supermarketu.

                                                          *** Nina ***

No kurde, zaraz zwariuję. Jak można być tak ślepym człowiekiem. Zaraz normalnie coś mu zrobię, jednak Sam poprosiła bym się uspokoiła. Jest moją przyjaciółką, więc zrobiłam to. Spojrzałam na sprawcę tego wydarzenia i oniemiałam. To był Niall Horan z One Direction.
- Może w nagrodę, zaproszę was do siebie i dam wam koszulki, co wy na to ?- spytał lekko zdezorientowany tą sytuacją.
- Jasne.- odpowiedziała moja przyjaciółka. Ja znudzona tą sytuacją tylko powędrowałam za nimi. Oczywiście moja przyjaciółka zapomniała o całym bożym świecie i chyba się w nim zauroczyła ? Nie wiem tego, ale nie popieram tego. Tylko dla tego iż jesteśmy tu około 2 miesięcy, oni też potem wyjeżdżają w trasę, więc po co się nimi zawracać ? No, ale to też jest jej życie, potem pewnie będzie żałować. Szliśmy dość kawałek drogi, oni ciągle gadali, nawet się śmiali, a ja znudzona szłam z tyłu.
- Chłopacy jestem !- krzyknął blondyn wchodząc do ich wypasionej willi.
- I jak było ?- spytał Louis wchodząc do korytarza.- Kto to ?- spytał spoglądając na nas.
- Przez przypadek wpadłem na nie i wylałem na nie kawę, więc zaprosiłem je do nas.- powiedział blondyn.- Sam to jest Louis, Louis to jest Sam.- zawył Niall pokazując na szczęśliwą blondynkę. Brunet podszedł do niej i podał jej dłoń, którą lekko ścisnęła.
- A ty to ?- spytał mnie Louis gdy stałam oparta o ścianę lekko znudzona tą sytuacją.
- Ja ?- spytałam rozglądając się na boki czy czasem nie mówi do kogoś innego.
- Tak ty.- mruknął lekko się śmiejąc Tommo.
- Jestem Nina.- powiedziałam uśmiechając się sztucznie i podając mu dłoń.
- Ja jestem...-przerwałam mu.
- Louis.- dokończyłam gdy uścisnął moją dłoń. Chłopak lekko się uśmiechnął i pokazał, abym poszła za nim, bo tam ta dwójka już poszła. Spojrzałam na siebie i zamarłam. Miałam dziś na sobie to, niestety cała bluzeczka prześwitywała i było widać mi stanik, a po za tym kolczyk w brzuch, który wkładam na wyjścia.
- Idziesz ?- spytał mnie marchewka. Szybko spojrzałam na niego i razem z nim udałam się do salonu gdzie znajdowała się pozostałą czwórka chłopaków, trzy dziewczyny i oczywiście już zaprzyjaźniona z nimi Sam.
- To jest Nina.- powiedział Lou wpychając mnie w głąb pokoju. Spojrzałam na niego złowrogo i usiadłam na jednym z wolnych foteli. Cała reszta patrzyła na to co robię, póki na nich nie zerknęłam. Po chwili zrezygnowałam z nudnego siedzenia w fotelu, ponieważ cała reszta miała jakiś temat, a ja nie miałam zamiaru się wtrącać. Wstałam i ruszyłam na podbój łazienki. Weszłam w głąb domu, lecz nigdzie nie mogłam znaleźć durnego pomieszczenia. Weszłam jeszcze głębiej i ją znalazłam. Szybko wykonałam różne czynności, poprawiłam się i ruszyłam znowu w stronę salonu. Gdy tam doszłam oparłam się o framugę drzwi i patrzyłam na całą ich zgraję.
- Hmnk Hmnk - chrząknęłam a cała reszta spojrzała na mnie.- Niall mógłbyś dać mi ta cholerną koszulkę jak obiecałeś ?- spytałam lekko zła sztucznie się uśmiechając.
- Perrie mogłabyś im dać po koszulce ?- spytał blondynki, która miała na sobie chyba tone pudru. MASAKRA.
- Chodźcie.- powiedziała, po czym obie z Sam za nią ruszyłyśmy. Dała nam po koszulce, szybko swoją zdjęłam i ubrałam daną mi koszulkę, po czym spojrzałam na Samanthę, która była chyba lekko zła.
- O co ci chodzi ? -spytałam patrząc na nią.
- Mi o nic, może to tobie o coś chodzi ?- spytała patrząc na mnie jak na wariatkę.- Dlaczego jesteś taka oschłą wobec nich ? Nigdy tak się nie zachowywałaś- powiedziała wycierając lecącą jej po policzku łzę.
- A jaka mam być skoro zaprzyjaźniasz się z nimi, zapominając o mnie.- warknęłam.
- Zazdrosna jesteś ?
- Nie po prostu , zrozum iż jesteśmy tu tylko dwa miesiące nie dłużej, a ty już poznajesz kogoś a potem będzie ci się trudno z nimi rozstać.- powiedziałam patrząc prosto jej w oczy.
- Ja jakoś to przeżyję.-prychnęła i powiedziała.
- Ja idę do domu.- powiedziałam.
- Nie znasz drogi.
- Jakoś sobie poradzę.
- Nie możesz zachowywać się normalnie i jak normalny człowiek usiąsdź obok nas i pogadać tylko zgrywać idiotkę ?- spytała lekko zła. Nic nie odpowiedziałam tylko zeszłam zaraz po niej i usiadłam tam gdzie przed tem. Dziewczyn już nie było, więc byłyśmy same z tymi matołami.
- Opowiedźcie coś o sobie.- zaproponował Liam.
- Jesteśmy z Polski, mamy po 18 lat, jesteśmy waszymi fankami, uwielbiamy słodycze, Nina uwielbia nuttelę, sernik i bitą śmietanę, ja zaś jednak wolę żelki i inne smakołyki. Na razie to tyle.- powiedziała
- Oooo jak fajnie.- powiedział Harry lekko się śmiejąc.
- I z czego rżysz ? spytałam patrząc na niego.
- Z ciebie idiotko.- powiedział. Mimo tego iż ja to powiedziałam na żarty on to wziął na serio.
- Z ciebie idiotko.- zaczęłam go przedrzeźniać.
- Ty jesteś walnięta.- powiedział oburzony.
- Taaa ,ale przynajmniej mam trochę rozumu niż ty.
- Wątpię w to.
- Oooo mądry się znalazł.
- No jasne przecież ja kurde miałem szóstkę z matematyki.- powiedział szeroko się uśmiechając. Wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Nie wiem o co wam chodzi.- powiedział Zayn. My znowu wybuchnęliśmy śmiechem.
- Idioci.- podsumował nas Louis.
- Chcecie może coś do picia ?- spytał nas Liam po chwili odetchnienia. Kiwnęłam tylko głową. Harry wstał wziął mnie za rękę i pociągł w stronę kuchni gdzie nalał mi soku i podał. Wypiłam, po czym wróciliśmy szczęśliwi do reszty.
- Możemy my się zbieramy ?-spytała mnie Sam, oderwałam się od oglądania z resztą chłopaków jakiegoś dennego filmu.
- No jasne.- powiedziałam wstając.
- Ejj spotkamy się jutro ?- spytał Niall. Spojrzałam na Sam, która kiwnęła tylko głową.
- Mnie w to nie mieszaj.- powiedziałam i ubrałam buty.
- Czemu nie przyjdziesz ?- spytał Loui podchodząc do mnie z marchewką w ręku.
- Bo nie mam ochoty.- powiedziałam a cała reszta wyszła z salonu.
- Ona nas nie lubii.- powiedział Louis i na udawanego się rozpłakał.
- Nie rób nam tej przykrości.- powiedział Zayn zabawnie poruszając brwiami.
- Zastanowię się.- mruknęłam.- Ale nic nie obiecuję.- powiedziałam kiwiąc palcem.
- I tak jesteś wspaniała.- powiedział Harry przytulając mnie.
- Odwal się zboczeńcu- warknęłam żartobliwie.
- No już.- powiedział szeroko się uśmiechając i dźwginął ręce w górę w geście obrony. Zaśmiałam się i razem z blondyną, pożegnałam ich i udałyśmy się w ciszy do domu. Tam ja poszłam najpierw coś zjeść, ona zaś ciągle z kimś esemesowała, pewnie z Niall'em. Potem udałam się oglądać tv jednak nic nie było ciekawego, więc udałam się do siebie gdzie wzięłam długą kąpiel i poszłam spać...

No to mamy III, jak myślicie czy Nina polubi chłopaków ? Czy Sam na serio zauroczyła się w blondynie ? Proszę o odpowiedzi, a po za tym dziękujemy za miłe komentarze pod II rozdziałem.
                                                                                                                    Kochamy was Nana & Nina

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 2

                                                    * Z perspektywy Samanthy *

Nie spodziewałam się, że dziadkowie Niny tak szybko się zgodzą na Jej wyjazd, ale fajnie, że się chociaż zgodzili, bo  z moją mamą zapewne będzie gorzej, będzie mi robiła wykłady, że to ja za młoda jestem, lub, że ktoś mnie jeszcze porwie i zgwałci to cała ona, ale jakoś ją przekonamy, a jak nie to pojadę bez jej zgody bo jestem już pełnoletnia, chociaż.... chyba bym tego nie zrobiła. Mniejsza o to, kiedy Nina skończyła się przebierać to od razu wybiegłyśmy z jej domu i pobiegłyśmy w stronę mojego.Kiedy chciałyśmy już otworzyć drzwi to się zawahałam.
-Emmm Nina, a jak Ona się nie zgodzi - zagryzłam mocno żeby i zacisnęłam dłonie w pięści.
-Oj Sam nie martw się tak tym, na pewno się zgodzi, aha i wyluzuj bo zaraz zęby Ci wylecą kochana - puściła mi oczko i po chwili otworzyła drzwi. Powoli weszłyśmy do środka i udałyśmy się do salonu. Zdziwiłam się bo mamy nigdzie nie było, kiedy zrezygnowana chciałam rzucić się na kanapę podeszła do mnie Nina i wręczyła mi jakąś karteczkę.
-Co to? - zapytałam zdziwiona.
-Nie wiem, zobacz - odparła i usiadłyśmy na kanapie, po czym zaczęłam czytać na głos to co się na niej znajdowało.

                                           Kochana Sam, dzisiaj nie zamieniłyśmy żadnego słowa, ale to nic. Ja wrócę do domu około godziny 22:30. Jak chcesz to Nina może u nas nocować. Papa.
                                                                                                                          Mama
-Chcesz u nas dzisiaj nocować ? - zapytałam uradowana.
-Ty pytasz czy chcę ? Pewnie, że tak - odpowiedziała i zaczęłyśmy tańczyć jak szalone. Kiedy skończyłyśmy włączyłam 4fun w telewizji, akurat leciała piosenka "Kiss You" Ona Direction. My z Niną ich kochamy, są tacy słodcy. Wszystko bym oddała tak jak i moja przyjaciółka, żeby ich spotkać, ale to tylko głupie marzenie, które i tak się nigdy nie spełni.
-Ej Sam !! - usłyszałam krzyk Niny.
-Co !! - odkrzyknęłam.
-Ścisz muzykę ok !!! - znowu podniosła ton. Szybko ściszyłam i patrzyłam się na nią jak wryta. Jej oczy były takie ogromne, a uśmiechała się od ucha do ucha.
-Emm wszystko w porządku ? - zapytałam mojego muchomorka.
-Ta..kk !! - zapiszczała i rzuciła się na mnie. To nie był dobry ruch bo razem leżałyśmy plackiem na podłodze, ja najbardziej na tym ucierpiałam, bo to ona mnie przygniatała, a nie ja ją.
-Złaź ze mnie - ledwo co z siebie wydusiłam, ale na szczęście mój kochany grzybek zszedł ze mnie i mogłam normalnie oddychać i funkcjonować.
-Co ci odbiło !? - zapytałam lekko wkurzona.
-Sory, ale tak się podekscytowałam, że nie mogłam się opanować.
-Ale czym się podekscytowałaś ? Chyba nutella na Ciebie źle wpływa kochana - stwierdziłam i zaczęłam machać rękoma jak jakiś profesorek.
-Dziewczyno to Ty o niczym nie wiesz ?? - otworzyła szeroko usta i wpatrywała się we mnie z ogromnym zdziwieniem.
-Co mam wiedzieć ?? - wykrzywiłam się.
-Kobieto za dwa tygodnie w Londynie mają zagrać koncert One Direction, Ty to rozumiesz !!! - zaczęła piszczeć, skakać, płakać i się śmiać zarazem. Przez chwilę nie docierało to do mnie, co przed chwilą usłyszałam, musiałam to sobie wszystko powolutku przeanalizować. Kiedy dotarło do mnie to co Nina powiedziała, dopadła mnie głupawka, latałam po całym domu piszcząc. Nie mogłam w to uwierzyć, że One Direction zagra koncert w Londynie, a my akurat wtedy tam będziemy. Po trzydziestu minutach razem się uspokoiłyśmy, ale byłyśmy strasznie wyczerpane, więc udałyśmy się do kuchni. Wypiłyśmy całą butelkę soku pomarańczowego i włączyłyśmy laptopa, aby przeglądnąć twittera i facebooka. Wszystko było po staremu i nic ciekawego się nie wydarzyło.
-Ej Sam, może kupimy bilety na ich koncert - zaproponowała Nina, oczywiście się zgodziłam.
Weszłyśmy na specjalną stronkę i zakupiłyśmy ich bilety, miałyśmy szczęście, bo zostały akurat dwa, to jest chyba przeznaczenie, kupiłyśmy bilety Vip.Teraz to wszyscy muszą się zgodzić na nasz wyjazd. Żeby umilić sobie czas do przyjazdu mamy włączyłyśmy film " Keith", kocham miłosne filmy, są cudowne, czasami lubię sobie pomarzyć i wyobrazić sobie, że to ja tak się zakochałam ahhh. W czasie filmy Nina zadzwoniła  do swojej babci i spytała czy może u mnie nocować, oczywiście się zgodziła. Po kilku minutach jej babcia przyniosła jej piżamę, szczoteczkę i jakieś kosmetyki. Do przyjazdu mamy brakowało jeszcze dwóch godzin wiec, kiedy skończył się film włączyłyśmy drugi " Ostatnia Piosenka". 

                                                        * Dwie godziny później *
-Hej dziewczynki - usłyszałam, głos mamy.
-Cześć mamo - powiedziałam.
-Dzień Dobry - uśmiechnęła się Nina.
-Jak wam minął dzień ? - zapytała moja rodzicielka.
-Hymm był bardzo Ciekawy, a twój ?
-Było też interesujący - zachichotała.
-Mama ?? - powiedziałam i postanowiłam z nią pogadać o wyjeździe do Londynu.
-Tak ?
-Możemy pogadać o czymś ?
-Pewnie - odpowiedziała i razem zasiadłyśmy do stołu, oczywiście z Niną, bo bez niej to by nie miało sensu.
-No to tak emmm bo wiesz są już wakacje i ja mam skończone osiemnaście lat co nie ?
-Tak i ? - zrobiła zaciekawioną minę.
-No i mam takie pytanko czy emm... puściłabyś mnie na dwa miesiące do Londynu razem z Niną ???
-Chyba zwariowałaś, jeszcze ktoś Cię porwie i coś Ci się stanie. Nie ma mowy - starała się wypowiedzieć te słowa spokojnie.
-Ale dlaczego, mam już skończone osiemnaście lat, a poza tym będę z Niną. Nic nam się nie stanie mamo błagam - zrobiłam błagalną minę jak kot ze shreka.
-Sam, wiesz, że ja się o Cibie martwię, nie chcę, aby coś Ci się stało skarbie - odpowiedziała i spuściła głowę w dół.
-Mamo nie musisz się o mnie martwić, poradzę sobie. Proszę mogę jechać ? Będziemy rozmawiać codziennie, błagam mamo to dla mnie ważne.
-Hymmm zastanowię się dobrze ? - odpowiedziała i przesłała mi uśmiech.
-Dziękuje kocham Cię - wyszczerzyłam swoje białe kły i udałam się z Niną do mojego pokoju.


                                                            * Piętnaście minut później*
Zeszłyśmy do kuchni, a raczej zbiegłyśmy i od razu skierowałyśmy się do mojej mamy po odpowiedź.
- I jak - zapytałam lekko podenerwowana.
Nastała chwila Ciszy, zanim moja rodzicielka sie odezwała.
-Zgadzam się.
-Kocham Cię, jesteś cudowna. - zaczęłam skakać jak jakaś  nienormalna .
-Ale.. masz do mnie dzwonić każdego dnia i na siebie uważać dobra ? - zapytała
-Ok, ok, ok mamo dziękuję - uśmiechnęłam się i razem z Niną pobiegłyśmy do mojego pokoju.

-Jezu jak ja sie cieszę Nina, rozumiesz to ? Ona się zgodziła i mogę jechać - wtuliłam się w moją najlepszą, ale to najlepszą przyjaciółkę.

-Tak wiem, kurde już się nie mogę doczekać. Już pękam w środku ze szczęścia Sam. 
Rozmawiałyśmy o całym wyjeździe chyba do trzeciej nad ranem, ale w końcu zmęczenie dawało się we znaki, więc położyłyśmy się do łóżka i odpłynęłyśmy.

                                                            * Perspektywa Niny * 

Nie no nie mogę uwierzyć, że mama Sam się zgodziła, a najlepsze jest iż idziemy na koncert One Direction. Normalnie zaraz chyba się ze szczęścia posikam. No tak nie mogę, bo śpię w jednym łóżku z tym pajacem, więc wolę się nie kompromitować. Po za tym jest już ranek około 11 a my jeszcze śpimy, znaczy blondi śpi, a ja sobie leżę. Powoli zaczęłam wstawać, jednak to był nie najlepszy pomysł, bo swoim ogromnym tyłkiem zjebałam się na podłogę. Masakra. Wstałam powoli i na paluszkach podeszłam do szafy Samanthy, po czym szybko wybrałam sobie zestaw i wbiegłam do łazienki co było kolejnym błędem, bo podłoga była zalata jeszcze wczorajszą wodą, bo oczywiście nasza kochana blondynka zapomniała zakręcić wieczorem wody i dopiero jej mama powiedziałam nam wczoraj, że jest pełno wody i próbowałyśmy to wszystko sprzątnąć, ale do końca się nie udało. Ale wracając do rzeczywistości leżałam sobie cała mokra na podłodze i głośno się śmiałam.
- What the fuck ?- usłyszałam nad sobą głos Sam, która do końca jeszcze nie kontaktowała i zanim jej powiedziałam, żeby tu nie wchodziła to ta leżała już na mnie, a jej tyłek gniótł mi moją twarz.
- Weź zejdź ze mnie.- powiedziałam spychając ją do największej kałuży. Zaśmiałam się na widok jej twarzy, bo wyglądała naprawdę przerażająco.  

- Wyglądasz masakrycznie.- zawyłam wstając.
- Lepiej zobacz siebie.- powiedziała turlając się ze śmiechu po podłodze. Spojrzałam do lustra i zaczęłam piszczeć, włosy całe mokre, wczorajszy makijaż, stanik i majtki aż przez moją koszulę było mi widać, bo oczywiście cała byłam morka.
- Mówiłam.- powiedziała śmiejąca się Sam.
- No ok, wyglądam idiotycznie, ale i tak cię kocham.- zawyłam mocno ją przytulając. Dałam jeszcze jej buziaka w polik i wypchnęłam ją z danej przestrzeni, po czym wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, wysuszyłam całą łazienkę i ubrałam wsześniej przygotowany zestaw, który nie ucierpiał w upadku na podłogę, włosy rozpuściłam i lekko się umalowałam, po czym wyszłam i spojrzałam na moją przyjaciółkę, która siedziała mokra przed laptopem i szeroko się uśmiechała.
- Nina !- krzyknęła.
- Nie musisz krzyczeć, bo za tobą stoję.- mruknęłam posyłając jej uśmiech.
- Czy to moje ubrania ?- spytała patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się tylko szeroko i puściłam jej oczko, po czym klepiąc ją w tyłek wepchnęłam ją do łazienki, a sama usiadłam przed jej laptopem i zaczęłam przeglądać różne strony, czyli tt, fb, yt i inne. Skończyłam akurat wtedy gdy Sam wyszła z łazienki ubrana w to. Posłałam jej szeroki uśmiech i razem ruszyłyśmy na dół, jednak po drodze, kochana blondyna wymyśliła, by zjechać po schodach w misce. Najpierw ją wyśmiałam, ale potem ona sama wsiadła i chciała jechać, więc szybko wskoczyłam ku niej i obie próbowałyśmy zjechać, lecz miałyśmy pecha, bo obie się wypierdzieliłyśmy z niej i wylądowałyśmy na samym końcu schodów.
- Ha ha.
- Ha ha.
- Dziewczyny co wy wyrabiacie ?!- krzyknęła mama Sam. Spojrzałyśmy obie na siebie i ponownie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.
- No już, chodźcie, bo zrobiłam śniadanie.- powiedziała ponownie ciocia. Szybko wstałam i wbiegłam do kuchni gdzie zjadłyśmy gofry z owocami. Potem obie wraz z ciocią udaliśmy się do dziadków, gdzie miałyśmy dostać jakiś wspólny prezent od naszych opiekunów.

- Usiądźcie w salonie. My zaraz przyjdziemy.- powiedziała Babcia biorąc mamę Sam i dziadka do kuchni. Spojrzałam na Samanthę, która była jakaś smutna.
- Ej co się dzieje ?- spytałam mocno ją przytulając.
- Nic, po prostu lekko boję się tego wyjazdu.- mruknęła blondynka.
- Oj, przesadzasz. A tak w ogóle to powinnyśmy zamawiać już samolot skoro chcemy już tam być.- zawyłam dając jej buziaka w policzek. Szybko pobiegłam po laptopa i razem z nim zbiegłam do salonu gdzie siedziała już cała reszta.
- No usiądź już, bo chcemy wam coś przekazać.- powiedział dziadek szeroko się uśmiechając.
- Więc co do tego wyjazdu, to chcieliśmy wam przekazać iż zakupiliśmy wam dom, znaczy się ja i dziadek mamy domek w Londynie, więc chcieliśmy, abyście obie go odziedziczyły i w nim zamieszkały. Teraz właśnie kończone są prace remontowe, więc jak zajedziecie tam dziś w nocy, to wszystko będzie gotowe.- powiedziała Babcia dając nam klucze od naszego domku. Jak to fajnie brzmi.
- Kolejna sprawa to, tu macie pieniądze na wszystko co chcecie tam sobie kupić, no na wszystkie potrzeby.- powiedziała mama Sam, kładądz na stół niezłą sumkę pieniędzy, które były dla mnie i dla Sam zebrane od naszych opiekunów.
- Jeszcze jedno tu macie bilety . Zamówiliśmy wam już je, byście się nie męczyły, wylatujecie dziś o 22. A tu macie pieniądze na zakupy, więc radze wam się streszczyć, bo dość długo spałyście dziś.- powiedział dziadek śmiejąc się z nas. Przytuliłyśmy ich i obie ruszyłyśmy na zakupu, gdzie kupiłyśmy sobie wiele ubrań, kosmetyków, nowe walizki, buty, biżuterię i jeszcze wiele innych rzeczy. Do domu wróciłyśmy około godziny 18, ponieważ udałyśmy się jeszcze na lody. Gdy doszłyśmy do naszych domów, rozłączyłyśmy się i poszłyśmy się pakować. Mi oczywiście zajęło to około 2 godzin, bo na nic nie mogłam się zdecydować. Szybko jeszcze zbiegłam na kolację, następnie już tylko siedziałam z dziadkami w salonie słuchając ich kazania na temat bezpieczeństwa.
- No już jestem.- powiedziała blondynka, wpadając do mnie do salonu z 4 walizkami. Zaśmiałam się na ten widok.
- No to czas się żegnać, bo zaraz przyjedzie taxi.- powiedziała ciocia.
- Proszę was bądźcie grzeczne.- powiedziała babcia całując mnie w policzek i mocno przytulając. Dziadek zrobił tak samo, następnie obie z Sam udałyśmy się do gotowej taksówki i odjechałyśmy.
- Już nie mogę się doczekać.- powiedziałam szeroko się uśmiechając.
- Ja też.- powiedziała Sam puszczając mi oczko.




                                                    *** W samolocie ***
Własnie siedziałyśmy w samolocie lecą już do wymarzonego Londynu. Było już dość późno, jednak widoki za okno były wspaniałe. Niestety blondyna zasnęła, więc podziwiałam je sama.  Ucieszyłam się na widok Big Bena czy taż ogromnego oka Londynu.

                                                            ***
Zmęczone weszłyśmy do naszego domku i do razu udałyśmy się spać, zwiedzanie domu zostawiłyśmy na jutro...






Kolejny rozdział, mam nadzieję, że wam się spodoba :)
Dziękujemy za miłe komentarze pod I rozdziałem. Jesteście wspaniali ;*
Kolejny rozdział już za nie długo. :D                                                               Buziaki Nina & Sam

środa, 13 lutego 2013

Rozdział 1

                                                    * Z perspektywy Samanthy *

- Ej śpiochu wstawaj, już godzina 7:45, a ty nie jesteś gotowa - usłyszałam niezadowolony głos nad swoją głową.
-Emmm, mamo jeszcze tylko pięć minutek proszę - ledwo co powiedziałam i znowu zasnęłam.
- Po pierwsze ja nie jestem twoją mamą, a po drugie nie ma pięć minutek tylko podnoś ten swój kościsty tyłek z łóżka i zapierdzielaj do łazienki !!! - tym razem nie moja mama wydarła się na mnie.
Oczywiście ja na to nie reagowałam i dalej śliniłam się w moją ukochaną poduszkę. Już powoli znowu odpływałam, lecz niestety nie dopłynęłam nigdzie, a dlaczego ? Bo oczywiście ktoś wylał na mnie wiadro zimnej wody, była to oczywiście Nina, moja najlepsza przyjaciółką z którą znamy się od pieluch. Nasi rodzice się przyjaźnili i to dzięki nim my stałyśmy się przyjaciółkami, lecz, kiedy ja miałam pięć lat w wypadku samochodowym zginął mój tato. Przeżywałam to strasznie i nie chciałam nigdzie wychodzić, ani nic jeść nawet nie miałam ochoty spotykać się z Niną. Ale ona nie chciała odpuścić i w końcu wyciągnęła mnie z moich czterech ścian, w których spędziłam wiele czasu. Wtedy okazało się, że jesteśmy nie rozłączne jak papużki. Nasza przyjaźń rozkwitała cały czas. Kiedy Nina miała czternaście lat jej mama zmarła, wtedy to ja jej pomogłam wydostać się z jej pokoju, w którym tkwiła tak jak ja kiedyś.Pół roku później ojciec Niny wylądował za kratami za handel narkotykami i prowadzenie mafii. Wtedy Nina miała zamieszkać u dziadków. Ona, ani Ja tego nie chciałyśmy, bo jej dziadkowie mieszkali na końcu Polski. Udało nam się ich namówić, aby Oni przeprowadzili się do Warszawy. I dzięki temu Nina mieszka naprzeciwko mnie i jesteśmy razem, ale już mniejsza o to, bo przez to wszystko zapomniałam, że muszę ją zabić.
- Powaliło Cię !! - wydarłam się na cały głos i zerwałam się z łóżka jak jakaś opętana.
- Mnie ? Chyba żartujesz. W końcu ktoś musiał Cię wyrwać z tego łóżka. Za niedługo to Ty się chyba z nim ożenisz  wiesz ? - Zachichotała i wystawiła mi język.
-Wiesz Co ?
-Nie wiem - zaśmiała się.
- Tym razem podaruje Ci tego psikusa, ale następnym razem usmażę Cię w piekarniku zrozumiano ?
-Hymm no nie wiem czy zrozumiano, ale niech Ci będzie.
Postanowiłam zakończyć naszą cudowną rozmowę, bo była bez sensu. Po chwili podeszłam do szafy i wyjęłam z niej  strój, który naszykowałam sobie wczoraj. Może ta sukienka i obcasy to przesada, ale Ja lubię tak się ubierać. Kiedy byłam już ubrana, przypudrowałam sobie nosek i pomalowałam rzęsy. Nie jestem wielbicielką tapet na twarzy wolę być naturalna, ale nie raz muszę jakoś wyglądać.
-I jak wyglądam ? - wyszłam z łazienki i spytałam Ninę o mój wygląd.
-Tak szczerze ? To wyglądasz bosko, każdy chłopak na Ciebie poleci.
-Hahaha weź mnie nie rozśmieszaj z tymi chłopakami, przecież dla nich jestem brzydka więc wiesz, a co do mojego wyglądu to dzięki i wzajemnie - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Kiedy spojrzałam na zegarek, była już godzina 8:15, czyli zostało nam jeszcze piętnaście minut. W szybkim tempie zeszłyśmy na dół do salonu, gdzie siedziała moja mama i oglądała TV. Podbiegłam do niej na szpilkach, tak wiem jestem bardzo mądra i pocałowałam ją w policzek i powiedziałam papa. Nawet nie zdążyła mi nic odpowiedzieć, bo byłam już po za domem. Po pięciu minutach razem z Niną byłyśmy już przed szkołą. Wszędzie stały same plastikowe lale i śmiały się bez powodu, a chłopcy jak to oni zarywali do nich i mówili jakie to One są piękne ehh żenada. Nie miałyśmy zamiaru tego wszystkiego wysłuchiwać, więc poszłyśmy usiąść na ławkę, która znajdowała się daleko od tych panienek.
- Co powiesz na ogromne zakupy, po zakończeniu roku szkolnego ? - zapytała mnie Nina
-Ty się pytasz co ja powiem !? - wytrzeszczyłam moje gałki oczne i otworzyłam szeroko oczy.
-Pewnie, że idziemy na zakupy !! - wydarłam się i ją przytuliłam.
-Ej bo mnie udusisz - ledwo co powiedziała moja przyjaciółka, wtedy Ją puściłam i się uspokoiłam.
-Ale od razu po zakończeniu, czy jeszcze idziemy do domu się przebrać ? - ponownie spytałam
-No od razu, bo jestem nakręcona i w ogóle, a ty nie ?
-Też jestem nakręcona dudusiu ty mój - zaśmiałam się. Pewnie każdy się zastanawia dlaczego duduś. Od chyba roku mówię tak do każdego, wzięło się to od mojej ulubionej bajki o takim nie wiem co to było, ale wyglądało jak jakiś dziobak i wtedy spodobało się mi jego imię i mówię tak cały czas, o wszystkim, dosłownie  o wszystkim, nawet jedzenie jest dudusiowe.
Z moich przemyśleń i zastanowienia wyrwała mnie moja best friends.
-Haloo Żwirek do Muchomorka jesteś tam !! - machała mi ręką przed twarzą.
- Tutaj Muchomorek tak jestem i Cię słyszę - odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać jak jakaś nienormalna.
-Nie no Nina, my to mamy teksty nie z tej ziemi co nie ?
-Hahaha no ba, że tak, ale pośmiejemy się potem. Teraz chodź na boisko, bo wszyscy się już ustawili oprócz nas.
Razem podążyłyśmy w stronę boiska i  ustawiłyśmy  się za chłopakami, bo nie lubimy stać na samym początku, to jest takie krępujące, bo każdy gapi się na Ciebie jak na jakąś przynętę i ma wzrok jak by chciał Cię pożreć. Chyba przez jedną godzinę dyrektorka paplała coś jacy to my dobrzy i w ogóle, ale kiedy skończyła się jej przemowa wszyscy bez chwili zawahania wybiegliśmy z terenu szkoły nie obracając się za siebie, nie wiem jak mi to się udało, ale nie połamałam sobie nóg. Kiedy się trochę uspokoiło razem z Niną poszłyśmy w stronę centrum handlowego na szał zakupów, po drodze spotkałyśmy kolesi z naszej klasy i oczywiście zapytali o to co się spodziewałam.
-Hej laski macie dzisiaj jakieś plany - zapytał Mark, klasowy wyrywacz.
-Hymm wiesz co tak - odpowiedziałam robiąc dziwną minę.
-A co takiego robicie ? Nie wolicie iść na imprezę i się napić się alkoholu ?
-Ty to jesteś debil - powiedziała lekko wkurzona Nina, ale ją uspokoiłam. My nie lubimy imprez i pić alkoholu w ogóle po co to nam ? Szczęścia to nie daje.
-Wiesz co Mark, dobrze wiesz, że my nie pijemy więc spadaj, aha no i my mamy już swoje plany więc nara- odparłam i razem z Niną wyminęłyśmy jego paczkę i jego. Chyba go zgięło, bo już nic nie powiedział i nie namawiał nas.
-Tak to się robi kochana - uśmiechnęłam się do mojej przyjaciółki i ruszyłyśmy w stronę centrum. Pierwszy sklep jaki odwiedziłyśmy to H&M, kupiłyśmy sobie dużo sukienek, dżinsów, szortów, bokserek, bluzek i wiele innych rzeczy. Potem poszłyśmy do  Camaieu, Kappahi, Orsay, Douglasa, Cliff Sport i Empiku. Kupiłyśmy bardzo dużo ubrań, kosmetyków i książek. Już nie mieściły się nam torby w rękach więc poszłyśmy do kawiarni Carte D'or, postawiłyśmy zakupy na ziemi i usadziłyśmy swoje tyłeczki w wygodnych fotelach.Zamówiłyśmy dwie czekolady na gorąco z bitą śmietaną i posypką, oraz dwa serniki z galaretką i truskawkami. Nigdy nie żałujemy sobie słodkości hehe.
-Ej Sam, mam pomysł - wyrwała mnie z zamyślenia Best Friend.
-Hymm jaki ? - zapytałam zaciekawiona, bo Nina zawsze ma fajne pomysły.
-Co ty na to, abyśmy pojechały do Londynu za trzy dni na całe wakacje ?
-Świetny pomysł, ale mama - posmutniałam.
-Mamą się nie martw jutro wszystko załatwimy i na pewno pojedziemy.
-Jesteś pewna ? Bo wiesz ja z chęcią pojadę, nawet bardzo chcę jechać, oby się udało.
-Oj uda się na sto procent, nawet dwieście, a poza tym jesteśmy już dorosłe więc my decydujemy o naszym życiu - pocieszała mnie Nina.
-No tak jesteśmy dorosłe, ale kasa sama do mnie nie przyjdzie - powiedziałam.
-Na pewno da Ci kasę, ona Cię kocha i chce dla Ciebie jak najlepiej.
-Wiesz co walić wszystko i tak pojadę. Już się doczekać nie mogę omomom, może spotkamy jakiś seksownych chłopaków i przeżyjemy letnią miłość - wydarłam się na cały głos i zaczęłam tańczyć swój tanieć szczęścia. Pewnie wyglądało to komicznie, bo każdy się na mnie patrzył jak na jakąś chorą psychicznie.
-Ej Sam spokojnie, nacieszysz się jutro jak wszystko załatwimy, a teraz siadaj i jedź bo zaraz twój talerz będzie pusty, a uwierz mi mam chrapkę na twój sernik.
-Pfffff spadaj, sernik jest moim dzieckiem i ja go zjem, będę kanibalką huehue, nie no żartuję zjedz go całego jest twój - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek. Potem to tylko obserwowałam jak pożera sernik.

                                                                                ***
                                                                             * Nina *

Nie ma to jak siedzieć sobie w kawiarni z najlepszą przyjaciółką po wielkich zakupach i jeszcze do tego wpierdzielać pyszny sernik. Normalnie kosmos ! A w dodatku prawdopodobnie jedziemy do Londyn, gdzie chcemy spotkać ładnych chłopaków i w dodatku przeżyć gorący romans. O tym tylko można marzyć, ale teraz wszystko się spełni...
- O czym myślisz ?- spytała mnie patrząc prosto w mój pusty już talerz.
- O tym wyjeździe, już nie mogę się doczekać.- pisnęłam radośnie.
- Będzie wspaniale. Hue hue hue- zaśmiała się Samantha.
- Dobra zbierajmy się, bo zaraz będą dzwonić.- mruknęłam patrząc na swój telefon, który pokazywał już późną godzinę.
- No chodźmy.- powiedziała moja przyjaciółka, która już po chwili stała gotowa z masą swoich zakupów. Zaśmiałam się na ten widok.
- Z czego się śmiejesz ?- fuknęła blondynka.
- Ha ha , pięknie wyglądasz.- powiedziałam ciągle się śmiejąc.
- Spadaj.- powiedziała uderzając mnie jedną z torebek. Cicho się jeszcze zaśmiałam, a następnie zebrałam swoje torby i ruszyłam w pogoni za moją best friend, która wyszła już na dwór zamawiając nam taxi, bo bo kto normalny szarpałby się z masą toreb przez połowę Warszawy. No oczywiście my, ale dziś się na mnie nie chciało, a w dodatku było już dość późno, a Stephanie i Anthony na pewno już się martwią.
- No wsiadaj wariatko !-powiedziała Sam ciągnąc mnie za rękaw mojej koszuli. Zaśmiałam się cicho i wsiadłam do samochodu podając adres kierowcy.

-To jak jutro u mnie ?- spytałam szczerząc się niemiłosiernie, stojąc na chodniku przed domem dziadków.
- No ok, pamiętaj iż masz pomóc mi uprosić moją mamę na ten wyjazd.- mruknęła pokazując mi przy tym język.
- Nie bój się, twoja mama się zgodzi, gorzej z moim dziadkami.- powiedziałam wypuszczając powietrze z  płuc.
- Ehhh zobaczymy co będzie jutro, dobranoc.-powiedziała mocno mnie przytulając i dając buziaka w policzek.
- Dobranoc.- odpowiedziałam wtedy gdy ta już była przy swoim domu, szybko więc się ocknęłam, zebrałam się i weszłam do środka.
- Jestem !- krzyknęłam ściągając buty, następnie udałam się do salonu gdzie siedzieli dziadkowie.
- Co tak sługo ?- spytał Dziadek.
- Martwiliśmy się.-powiedziała Babcia patrząc na mnie.
- Nie potrzebnie. Zasiedziałyśmy się w kawiarni, a po za tym byłyśmy na ogromnych zakupach.- powiedziałam szeroko się uśmiechając, pogadałam jeszcze chwilę z nimi, a następnie udałam się na górę do swojego pokoju. Szybko zamknęłam drzwi, wszystkie torby opróżniłam wrzucając to do szafy, oczywiście bez składania jak to miałam w zwyczaju, następnie wyciągnęłam swoją piżamę i ruszyłam wziąść długą kąpiel, która trwała około 30 minut, kolejno wysuszyłam włosy i udałam się na łóżko, gdzie przeglądłam wszystkie strony, tt, fb , a potem to już z wyczerpania padłam na poduszkę i zasnęłam...


- Halo pobudka- usłyszałam głos swojej babci nad moim uchem.
- No już jeszcze chwila.- mruknęłam zakrywając się poduszką.
- Sam cię dowiedziała.- powiedziała jeszcze starsza kobieta i wyszła, następnie usłyszałam kroki zapewne mej przyjaciółki i cichy śmiej.
- Nina wstawaj już po 12.- usłyszałam śmiech mojej przyjaciółki.
- Chwila.- powiedziałam przecierając oczy i powolutku się dźwigając.
- No wreszcie.- powiedziała przeczesując swoją blond szopę.- Wiesz twoja babcia robi bardzo pyszne naleśniki z nu....- powiedziała nie dokończając.
- Z czym ?- spytałam patrząc się na nią jak na wariatkę.
- Z Nuteee....
- No z czym kurde !- powiedziałam podniosłym głosem co bardzo zdarzało mi się przy pobudce.
- Z nutellą.- powiedziała a ja wytrzeszczyłam oczy.
-  Babcia użyła mojej nutelli ?- spytałam niedowierzając
- Nom.- powiedziała Sam cicho się śmiejąc. Szybko zerwałam się na nogi i zbiegłam o mało nie zabijając się na schodach do kuchni gdzie siedzieli dziadkowie śmiejąc się.
- Babciu czy ruszyłaś moją nutellę ?- spytałam stojąc ze skrzyżowanymi dłońmi.
- Tak, bo wiedziałam iż uwielbiasz naleśniki z nimi.- powiedziała pokazując na stos pyszności. Podeszłam do nich i już po kilku minutach niczego nie było, a reszta towarzystwa głośno sobie żartowała.
- Ej noooo.- powiedziałam wycierając zabrudzoną buzię.
- No spytaj ich o ten wyjazd.- szepnęła mi blondyna.
- Babciuuuu...- powiedziałam szeroko się uśmiechając.
- No tak co chcesz ?- spytała wyglądając za okrągłych okularów.
- Bo wiesz, mam już 18 lat i bardzo chciałabym pojechać do Anglii do Londynu z Sam.- powiedziałam lekko się uśmiechając.
- No nie wiem, a co z waszym angielskim ?- spytał dziadek.
- Perfekcja.- powiedziała Samantha szeroko się uśmiechając.
- No nie wiem.
- No proszę nooooo. -powiedziałyśmy obie na raz.
- No dobrze.- powiedziała Babcia, my głośno krzyknęłyśmy i zaczęłyśmy tańczyć jakiś taniec.
- A co z mamą Sam ?- spytał dziadek.
- Idziemy spytać.- powiedziałam przeczesując swoją szopę.
- No ale się najpierw może przebierz co ?- spytał dziadziuś szeroko się uśmiechając.
- A no tak.- powiedziałam lekko się rumieniąc.
- Uciekamy.- powiedziała blondyna ciągnąc mnie na górę, gdzie ubrałam to, włosy spięłam w koka i następnie z blond szopą ruszyłyśmy do niej z szerokimi uśmiechami...


No tak to pierwszy rozdział, mam nadzieję, że się spodoba :D Pisany wspólnie hue hue hue , dziękujemy za miłe komentarze pod prologiem, jesteście wspaniali. Rozdział II już za niedługo- pozdrawiam i ślę gorące buziaki - Nina & Sam

poniedziałek, 11 lutego 2013

Prolog...


 Wakacje, nowe przyjaźnie, nowe rzeczy- Czy młode dziewczyny wybiją się w ogromnym mieście i spotkają kogoś kto będzie warty zainteresowania ? Czy pokażą innym ludziom co to znaczy przyjaźń. Dwie nastolatki, jedne wakacje, wiele zdarzeń, wiele upadków, problemów, lecz te same osoby, te same charaktery, jednak czy jeden zespół zmieni je na lepsze czy może na gorsze... Tego dowiesz się czytając poskromione romantyzmem i zabawą powieść dwóch przyjaciółek wyjeżdżających daleko  by zapomnieć o raniących wydarzeniach, by pokazać światu na co je stać.
                                                In life beautiful there are only times

Bohaterowie



Imię: Nina
Nazwisko: Brown
Ksywka: Ninuśka, Nin, Ninek
Wiek:18 lat
Data urodzenia: 9 styczeń 1995
Miejsce zamieszkania: Polska, Warszawa
Miejsce urodzenia: Warszawa
Kolor oczu: brązowe
Waga: 44 kg.
Wzrost: 160 cm.
Charakter: wrażliwa na wszystko, szczera, miła, zabawna, potrafi zawalczyć o to co kocha, nie lubi poznawać nowych osób.
Hobby: gra na fortepianie, gitarze, zajmuje się muzyką clubową, czasem podśpiewuje, gra w nogę, uwielbia jeść nutellę.
Rodzina: matka zmarła gdy dziewczyna miała 14 lat, ojciec zaś siedzi w więzieniu za handel narkotykami i prowadzenie mafii.

 

Imię: Samantha
Nazwisko: Williams
Ksywka: Sam,Sami
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 28.03.1995
Miejsce zamieszkania: Polska, Warszawa
Miejsce urodzenia: Warszawa
Kolor oczu: niebieski
Waga: 50 kg.
Wzrost: 173 cm.
Charakter: wrażliwa na wszystko, szczera, miła, szalona, zabawna. Lubi poznawać nowych ludzi.
Hobby: Śpiewanie, sport, zajadanie się naleśnikami z nutellą.
Rodzina: Wychowuję ją matka, gdyż jej ociec zginął w wypadku samochodowym, gdy miała 5 lat. 







Imię:Niall
Nazwisko:Horan
Ksywka: Nialler
Wiek:19 lat
Data urodzenia: 13 września 1993r
Miejsce zamieszkania: Londyn UK
Miejsce urodzenia: Mullingar, Hrabstwo Westmeath, Irlandia
Kolor oczu: niebieski
Waga: 68 kg
Wzrost: 171cm
Charakter: miły, zabawny, szczery, kochany, pomocny
Hobby: Granie na gitarze,jedzenie i spanie




  

Imię: Zayn
Nazwisko: Malik
Ksywka: Mulat, Zaynuś, Malik
Wiek: 19 lat
Data urodzenia: 12 stycznia 1994
Miejsce zamieszkania:Londyn, UK
Miejsce urodzenia: Bradford, Anglia
Kolor oczu: Brązowe
Waga: 66 kg.
Wzrost: 167 cm.
Charakter: miły, zabawny, szczery, pomocny
Hobby: śpiewa w zespole One Direction, czasem gra na gitarze, rysuje, gra w nogę, uwielbia układać swoja fryzurę.




Imię: Liam
Nazwisko: Payne
Ksywka: Daddy, Liamuś,
Wiek:19 lat
Data urodzenia: 29 sierpnia 1994
Miejsce zamieszkania:Londyn, UK
Miejsce urodzenia: Wolverhampton
Kolor oczu: brązowe
Waga: 67 kg.
Wzrost: 177 cm.
Charakter: miły, wrażliwy, stanowczy, zabawny
Hobby: śpiewa w zespole One Direction, tańczy, gra w nogę, je widelcem, bo boi się łyżek.




 

Imię: Louis
Nazwisko:Tomlinson
Ksywka: Boo Bear
Wiek: 21
Data urodzenia: 24.12.1991
Miejsce zamieszkania:Londyn, UK
Miejsce urodzenia: Doncaster ( Wielka Brytania)
Kolor oczu: Szaro-niebieski
Waga: .68 kg
Wzrost:175 cm
Charakter: miły, wrażliwy, stanowczy, zabawny
Hobby: śpiewa w zespole One Direction, gra w nogę, kocha jeść marchewki.



Imię: Harry
Nazwisko: Styles
Ksywka: Hazza
Wiek: 19 lat
Data urodzenia: 01.02.1994
Miejsce zamieszkania: Londyn, UK
Miejsce urodzenia: Holmes Chapel, Cheshire, Anglia
Kolor oczu: zielony
Waga: .73 kg
Wzrost: 180 cm
Charakter: miły ,szalony, zabawny, wesoły,
Hobby: śpiewa w zespole One Direction, gra w nogę, lubi spać.

Bohaterzy drugoplanowi :

-Perrie Edwards ( Dziewczyna Zayana Malika i piosenkarka w zespole Little Mix )
- Leigh Anne Pinnock ( piosenkarka w zespole Little Mix )

- Jesy Nelson ( piosenkarka w zespole Little Mix )

- Jade Thirlwall ( piosenkarka w zespole Little Mix )

-Paul Higgins ( menadżer One Direction)

- Kate Williams ( Mama Samanthy )

- Lucy Brown ( mama Niny )

- Ted Brown ( tata Niny )

-Stephanie i Anthony Brown ( dziadkowie Niny )